Wielbłądy i dyktatorzy

O Wielbłądach Aleksandry Boćkowskiej było głośno zanim się ukazały. Moda + PRL to mieszanka, która co najmniej zaciekawia. Bo przecież wszyscy (w każdym razie my z pokolenia urodzonego w czasach PRL) pamiętamy bluzy Hoffland, jeans z Pewexu i nazwisko Jerzy Antkowiak. Oraz, że najbardziej pożądanym magazynem o modzie była Burda, ponieważ były w niej wykroje.

A tymczasem ta książka to dużo więcej. Wykroje, fasony, trendy są tu na drugim planie, pojawiają się właściwie po to, żeby lepiej zobaczyć estetykę tamtej rzeczywistości. Na pierwszym planie są ludzie, ich historie, emocje, ich losy. Ale też mity, plotki, śmiesznostki, ulotności. Rzadko tak pisze się o modzie. I rzadko o czasach PRL.

image

Jak się dziś mówi o czasach PRL? Albo z dramatyczną nutką martyrologii, albo sięgając do skansenu rubaszności. Oba te obrazy są tylko jakąś częścią prawdy. Największym atutem Wielbłądów  jest to, że nie mieszczą się w żadnej z tych opcji. Są zupełnie obok. Bohaterowie czasem komentują martyrologię i czasem konfrontują się z nostalgią. Nigdy jednak nie ustawiają się nigdzie jednoznacznie, dzięki temu pozostają żywi, autentyczni. A bohaterowie w tej książce są z pierwszych stron gazet. Superbarwny Jerzy Antkowiak, projektant Mody Polskiej. Tajemnicza jak Ewa Demarczyk – Barbara Hoff, projektantka pierwszej i jedynej sieciowej marki w PRL, Hofflandu. Pierwsza szefowa Mody Polskiej, Jadwiga Grabowska (nie osobiście, we wspomnieniach, oczywiście) – czyli polska Coco Chanel w połączeniu z Anną Wintour. Cała lista zachwycająco ubranych modelek, aktorek, projektantek. Redaktorki, muzy, plastyczki, krawcowe. Ich mężczyźni i mężczyźni, których przekonały, że warto robić coś, robić swoje. Innowatorzy. To książka o ludziach, którzy rozsadzili system.

image

Mnie w tej książce uwodzi jeszcze coś. Mimo, że autorka spędziła setki godzin w archiwach i przeprowadziła kolejne setki godzin rozmów (making-of z powstawania tej książki byłby nie mniej ciekawy, niż ona sama, zresztą jednym z wątków jest niemożliwa do odbycia rozmowa z Barbarą Hoff), w tej niezwykle dobrze zdokumentowanej opowieści jest masa miejsca na domysły, na niejednoznaczność budujące trójwymiarowość tej historii. Wspomnienia i wrażenia mają tu równorzędne miejsce co fakty. Wspomnienia, które jak się okazuje, ulegają przeinaczeniom, czasem zniszczeniu, a czasem po prostu są podkolorowane przez ich właścicieli. Nie szkodzi. Każdy dobry reporter wie, że to, co mówią jego bohaterowie jest prawdą o nich.

image

To są właśnie te wielbłądy. Wspomnienia. Sukienki w wielbłądy, lewki lub tygrysy były jednymi z najbardziej lubianych w latach 70. Dziś kobiety, które wtedy je nosiły, a nawet być może projektowały, pamiętają to każda inaczej. Często wspomnienia dotyczące wielbłądów się wykluczają! Wielbłądy, egzotyczny nadruk na socjalistycznym systemie stają się metaforą wspomnień, tego jak barwne, ulotne, ale i nieprawdziwe zazwyczaj bywają.

image

Swoją drogą, książka To nie są moje wielbłądy to świetny pretekst, żebyśmy my, wychowani lub urodzeni w PRL przypomnieli sobie, jak było w naszych domach. Czy wiedzieliśmy, czym jest styl? W mojej rodzinie moda pochodziła z paczek od rodziny i przyjaciół szczęśliwie ulokowanych w różnych częściach Europy Zachodniej. Była to moda przypadkowa, darowana, z drugiej ręki, często z drugiego gustu. Z dzieciństwa pamiętam, że większym modnisiem, niż mama, był mój ojciec. Zawsze nosił dobre, dopasowane marynarki, ale nigdy w sztywniackich jednoczęściowych zestawach. Mama (akurat czyta książkę i właśnie przysłała mi maila, że ona miała sukienkę w lewki, pomarańczową i znosiła ją „do upadłego” – sprawa wielbłądów wszystkich emocjonuje) potrafiła w pół minuty kilkoma dodatkami zrobić strój. Z kolei moja babcia, cudowna, przedwojenna piękność, nigdy nie wyszła z domu bez siateczkowych rękawiczek. Miała też jasny trencz i zawsze kręciła na noc włosy. Dziadka nigdy nie widziałam bez garnituru, nosił też spodnie na szelki!

Pamiętacie modę Waszego dzieciństwa?

Przeczytajcie mój wywiad z autorką Wielbłądów Aleksandrą Boćkowską na weekend.gazeta.pl.

image

 

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.