Co warto zrobić w tym tygodniu? #totrzeba

Nie minął tydzień od ceremonii wręczenia Oscarów za rok 2016 i już prawie o niej nie pamiętamy. Mimo, że zakończyła się chyba największym skandalem w dziejach nagrody – pomylić laureata najważniejszego Oscara? Mało jest skandali oscarowych, które by to przebiły. Echa tej sytuacji nie przetrwały jednak dłużej w społecznościówkach, niż półtora dnia. Wszystko jest na chwilę, nie próbujemy zatrzymać myśli, przeżyć, doświadczeń, wrażeń. A może wcale tak nie jest? Widzę po statystykach Google, że na CUD ciągle zaglądają czytelnicy szukający info o konkretnym serialu, filmie, książce. Czytacie posty umieszczone wiele miesięcy temu.

Czasem wydaje mi się, że im szybciej żyjemy i konsumujemy kolejne bodźce, tym silniej wracamy do rzeczy istniejących na dłużej, tych, których nie da się upchnąć w facebookowym newsie, plotce na kwadrans. Właściwie to jest coś optymistycznego.

Zamierzałam dziś napisać o tym, co właśnie minęło, sekundę temu, czyli dopiero co miało premierę i dlatego warto się tym zainteresować w tym tygodniu. W kinie to oczywiście Maria Skłodowska-Curie, film o tyle zaskakujący, że nijak nie przystaje do tego, co natychmiast staje nam przed oczami, kiedy słyszymy nazwisko polskiej noblistki (dwukrotnej!). Maria ma twarz Karoliny Gruszki, która zawsze ma twarz jakby lekko rozświetloną od środka. Na dodatek zawsze świetnie gra. To wyjątkowo piękny film wizualnie, jakby cała chemia i fizyka przeniosły się tuż nad ziemię – drgają światła, drży powietrze, w słońcu lewitują pyłki, dźwięczą kryształy. Są też księgi, jest wierność faktom, może nawet największa dotychczas – reżyserka Marie Noelle napisła dialogi na podstawie dziennika MSC – ale to wszystko bardzo bliskie, współczesne, emocjonalne i instagramowe.

curie curie 2

Ten tydzień to już trzeci odcinek niesamowicie dobrego serialu HBO – Wielkie kłamstewka. Coraz bardziej czuć, że wszystko jest źle. Ale panie jeszcze piją kawę i dużo mówią. Jeszcze chowają się za sztuczną histerią na inny temat. Największym złem tego serialu jest to, że ma tylko osiem odcinków.

Dlaczego trzeba zobaczyć serial Wielkie kłamstewka? PRZECZYTAJ.

Kilkanaście dni temu spytałam na Facebooku, jakie seriale warto zobaczyć. Przez kilka dni uzbierała się cudowna baza. Z rzeczy, których nie widziałam, zaczęłam od The Affair (oglądam na Netflixie). Trudno się oderwać. On – nauczyciel, pisarz w trakcie konstruowania drugiej książki, ojciec czwórki dzieci, mąż z 20-letnim stażem. Ona – kelnerka w letniskowej miejscowości, do której zjeżdżają na wakacje mieszkańcy Nowego Jorku. W tym on, z rodziną. Wszystko stanie na głowie, nie tylko ich małżeństwa, domino potoczy się dalej. Każdy odcinek ma dwuosobową narrację: wydarzenia widziane przez nią i przez niego. W drugim sezonie dochodzą narracje ich bliskich. Cudownie i strasznie jest sobie czasem uświadomić, jak różnie odbieramy i interpretujemy dosłownie te same wydarzenia. Wbrew temu wszystkiemu, to bardzo niebanalny serial. Świetny literacko.

Książki, które będę czytać w tym tygodniu:

Ja, Fronczewski, Piotr Fronczewski, Marcin Mastalerz

Księga luster, E.O. Chirovici

Ostatnia wizyta, Jacek Ostrowski

Inwigilacja, Remigiusz Mróz

FullSizeRender 5

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.