Viviane i Gloria

Obejrzałam ostatnio naraz, jeden po drugim, dwa filmy o kobietach. Pierwsza ma na imię Gloria, mieszka w Chile, jest od 15 lat rozwiedziona. Druga to Viviane, Żydówka z Izraela, która o rozwód walczy. Daleko są od siebie te filmy, jak bieguny, ale łączy je to, że oba należą do kina rzadkiego, festiwalowego, arthousowego. Takiego, którego nie ogląda się na co dzień, tym bardziej warto o nim wiedzieć.

Przez niemal dwie godziny filmu Viviane chce się rozwieść, kamera ani razu nie opuszcza ciasnej sali, w której kobieta zmaga się z sądem rabinicznym i ukrywającym okrucieństwo mężem. Jej proces trwa pięć lat i kończy się zaskakująco. W Izraelu małżeństwo może rozwiązać tylko sąd rabiniczny i tylko, jeśli mąż udzieli zgody na rozwód. Kobieta jest kompletnie bezradna, a tradycja dbania o rodzinę za wszelką cenę więzi ją – z naszego punktu widzenia – w naprawdę głębokim średniowieczu.

viviane zdjecie 4Viviane, piękna, czarnowłosa, coraz szerzej otwiera wielkie czarne oczy, często gra samym spojrzeniem, jakby była niema. Małżeństwo, które od lat nie działa, życie u boku człowieka, który jest cichym, psychologicznym oprawcą, to dla niej autentyczny dramat. Ale jej dramat zestawiony jest z bezsilnością sądu, trzech rabinów bezradnie rozkłada ręce, nie spieszy im się, odsyłają kobietę i zwlekają z decyzjami wobec jej męża. Rabiniczna tradycja poddania się wyrokom boskim zderzona z rodzącą się feministyczną siłą i potrzebą niepodległości tworzą nierozwiązywalny konflikt, bo są z różnych porządków. Starej tradycji i nowego świata, porządku boskiego i ziemskiego, ale też męskiego i kobiecego.

Opowieść o trwającym pięć lat rozwodzie wydaje się tak absurdalna, że niemal niewiarygodna. Ta autentyczna historia z Izraela staje się jak powieść Franza Kafki, uniwersalna i ponadczasowa. Groteskowa i tragiczna. Dla kina artystycznego to wspaniała sytuacja.

Tymczasem Gloria, rozwiedziona Chilijka, atrakcyjna, świadoma siebie, mocno maluje usta przed wyjściem na tańce. Pozna tam kolejnego kochanka na jedną noc, albo tylko potańczy. Nie jest zdesperowana. Ale czegoś jej brak. Dzieci już odchowane, każde zmaga się ze swoimi problemami, ona jeszcze pracuje, chodzi na jogę, dba o siebie, nie boi się ludzi, ani nowych miejsc. Nudzi się, trochę boi, że nic jej już nie spotka, ale też potrafi w sposób dojrzały odnaleźć się w swoim świecie. Trochę jej burzy ten porządek Rodolfo, którego poznaje któregoś wieczoru na tańcach i na jednej randce się nie kończy. Ale Rodolfo ma rodzinę, dorosłe córki i byłą żonę, od których jest emocjonalnie uzależniony, gna do nich na każde wezwanie. To rodzinne więzienie, które w filmie o Viviane sankcjonuje bezlitosne prawo, tu jest zbudowane z emocji. Nie wiadomo, z którego z tych więzień łatwiej się uwolnić.

(FSR:AA)

W filmie Gloria uwodzi niesamowity klimat. Dojrzała kobiecość głównej bohaterki, jej głos, gesty, ruchy, intymny glamour, wrodzona, nowoczesna elegancja. Viviane jest pokazana minimalistycznie, kontrastowo, jak z początków kina, ekspresjonistycznie. Obie walczą, choć w kompletnie innych światach i stylistykach.

Oba filmy były pokazywane na festiwalach, w Cannes, w Berlinie. Gloria dostała Srebrnego Niedźwiedzia, Viviane izraelski odpowiednik Oscara, oba te filmy walczyły też o inne prestiżowe nagrody, m.in. o nominacje do Oscara. Oba z niezwykłą wnikliwością pokazują współczesną kobietę, temat, którego trudno szukać w kinie mainstreamowym niestety. Warto sobie czasem zrobić taki prywatny festiwal kina trudniejszego, ale szalenie ciekawego.

Viviane chce się rozwieść jest już w kinach, Gloria będzie od 13 marca.

plakat_vivianechcesierozwiesc Gloria  plakat

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.