Taka piękna patologia czyli serial Shameless

Kiedy miałem naście lat i ganiałem z długą grzywą po Warszawie zaglądałem czasem do świata, któremu większość dałaby nalepkę „patologia”. Imprezy były wtedy z przytupem. Połowa lat dziewięćdziesiątych, Kult i niemieckie techno, na full z głośników. Bimber barwiony landrynkami i kopiec białego proszku usypany na desce do mięsa, tak raczyli gości niektórzy gospodarze. Czasem wpadał dilujący skejt świecąc wystającą ze spodni rękojeścią klamki. Mały pokój zamieniał się w świątynię rozkoszy a kuchnia w składzik psychodelików. Głosy tuż po mutacji kopiowały gangsterski slang. Nie tęsknię.

Jakiś rok temu ten świat wrócił do mnie w bardziej kolorowej wersji, bogatszej w wydarzenia tragiczne i pełne komizmu sytuacje. Odkryłem „Shameless”, amerykańską wersję brytyjskiego serialu. Opowieść o rodzinie, która trzyma się razem mimo otaczającej ich biedy i wynikających z niej przeciwności losu. Czego tam nie ma? Prostytucja, narkomania, skrajny alkoholizm, handel bronią i choroba afektywna dwubiegunowa. A przy tym wszystkim doskonała zabawa, przywiązanie do najbliższych, wielkie namiętności i pozytywne myślenie w chwilach największego kryzysu. Fabułę na swoich rachitycznych ramionkach dźwiga rozpity nieudacznik, skrajny egocentryk, który w każdym syfie widzi szansę na zysk – Frank Gallagher. Ojciec rodziny, do którego nie przyznają się własne dzieci.

Frank i nieszczęśliwa miłość jego córki, a w tle córka

To chyba najlepsza rola Williama H. Macy’ego. Doskonale skonstruowana postać, za którą trzymamy kciuki nawet wtedy, gdy sprzedaje własną córkę, niszczy przeszczepioną wątrobę lub żąda zwrotu pieniędzy z wygranej, które po pijaku oddał fundacji kupującej protezy dla kalekich dzieci (to zestawienie z zaledwie trzech odcinków). Serial ma już pięć sezonów a pomysłowość Franka się nie kończy.

Kolejną świetną postacią, jest córka Gallaghera, matkująca młodszemu rodzeństwu. Rozsądna dziewczyna, która jednak czasem zatraca się w namiętnościach. Słabość do jednego mężczyzny, co chwila niszczy jej plany ułożenia sobie życia. Jest też cała plejada mieszkających po sąsiedzku barwnych postaci, każda nosi w sobie materiał na serialowy spin-off.

Frank z córką

Rewolucyjnie wprowadzono do „Shamelessów” wątek gejowski. Na przestrzeni kilku sezonów rozwija się romans dwóch chłopaków z sąsiedztwa, zarysowany tak naturalnie, że nawet homofob wzruszy się widząc jak młodzi panowie radzą sobie z kolejnym kryzysem.

Para gejów

Pozornie jest to materiał szkoleniowy dla początkujących pracowników pomocy społecznej. Podręcznikowe przykłady patologii i intensywne nagromadzenie tragicznych zdarzeń losowych. Ale wszystko okraszone niewymuszonym humorem i pozytywnym spojrzeniem na życie, nie hollywoodzko naiwnym, a realnym i logicznym. Jak w niemal każdej amerykańskiej produkcji familia trzyma się tu razem, ale nie jest to propaganda prorodzinna, a życiowa potrzeba, wymóg, bez którego cały świat „Shamelessów” rozsypałby się po pierwszym odcinku. Ci ludzie to suma silnych indywidualności, które bez wsparcia bliskich zginęłyby w świecie biednych przedmieść.

Dzięki bogu moje życie było szare i nudne, nie miałem takiej rodziny i po wycieczkach do świata młodzieńczych patologii mogłem wrócić do swojego łóżka, którego nie zajmował zalany Frank.

PIOTR JEZIERSKI

Rodzina w komplecie

 

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.