Steve Jobs, film jak komputer

Nowy film o Steve Jobsie zdecydowanie bardziej pasuje do estetyki Apple, niż poprzedni. Mimo, że Michael Fassbender z urody nie przypomina Jobsa w ogóle, w przeciwieństwie do Ashtona Kutchera, który Jobsem prawie się stał. Poprzedni film pełen był jednak fabularnych fajerwerków i tekstowych egzaltacji, co jest zupełnym zaprzeczeniem filozofii Jobsa. Nowa biografia jest kinowym arcydziełem, równie pięknym i inteligentnym, co komputery Apple. Wyreżyserował ją Danny Boyle (ma na koncie Trainspotting i Slumdoga), scenariusz napisał Aaron Sorkin, autor chociażby doskonałego filmu o Marku Zuckerbergu, Social Network

jobs2

Nowy Steve Jobs ma słabe recenzje i mało widzów w kinie, ale jest filmem wartym każdej uwagi. Przypomina sztukę teatralną, albo filmy Davida Mameta (co na jedno wychodzi). Dużo, naprawdę dużo gadania, właściwie film cały opiera się na rozmowach, na dodatek między kilkorgiem tych samych bohaterów. Te rozmowy zawsze odbywają się w takiej samej sytuacji: Steve za chwilę ma wejść na scenę i zaprezentować swój najnowszy produkt, dzieło, może nawet dziecko. Prezentacji jednak w filmie nie widzimy, widzieliśmy je przecież miliony razy na YouTube, prezentacje Jobsa są legendarne, film pokazuje kulisy. To oczywiście fikcyjne kulisy, pewnie w rzeczywistości dziewczyna Jobsa nie robiła mu scen, że wyrzekł się własnego dziecka w wywiadzie dla Timesa akurat wtedy, kiedy za chwilę miał pokazać swój pierwszy komputer Macintosh.

Steve Jobs

Jobs i jego dzieci: córka Lisa i komputer Macintosh

Steve Jobs

Michael Fassbender jako Steve Jobs i Seth Rogen jako Steve Wozniak

 Scenarzysta wykorzystał większość znanych faktów o Jobsie, o jego relacjach z bliskimi i współpracownikami, jego dramatach, nadziejach i wizjach i utkał z nich opowieść zawieszoną na trzech fabularnych filarach. Akt pierwszy – rok 1984, prezentacja Macintosha. Akt drugi – rok 1988, prezentacja komputera Next stworzonego po tym, jak Jobs został usunięty z Apple. Akt trzeci – rok 1998, prezentacja pierwszego iMaca, wielki powrót Steve’a i marki Apple.

W tle, dosłownie za kulisami tych wielkich spektakli – sceny z życia. I główni aktorzy: córka Lisa, której się wyparł, ale która zawsze jest obecna. Steve Wozniak, z którym Jobs konstruował pierwsze komputery w legendarnym garażu. John Sculley, guru marketingu, prezes zarządu Apple. I najwierniejsza współpracowniczka Jobsa – Joanna Hoffman – córka znanego polskiego reżysera Jerzego Hoffmana, co samo w sobie jest wątkiem fascynującym.

Steve Jobs

Joannę Hoffman gra Kate Winslet

Oni wszyscy są od Jobsa uzależnieni, kochają go i nienawidzą. Jobs nie jest tu bowiem tylko genialnym wizjonerem, jak był przedstawiony w filmie z Ashtonem Kutcherem. Jest terrorystą, manipulantem, ułomnym emocjonalnie wariatem. Sprawia ból, posuwa się do słownej przemocy, nie ma litości dla nikogo i dla niczego, w tym także dla technologii. Prawda jest jedna i to jest prawda Jobsa. Przez trzy akty tego dramatu, jak to bywa w dobrym teatrze, zaczyna do niego docierać, że w tym monolicie, który skonstruował są potężne pęknięcia. Jak wiadomo z jego biografii, to go czegoś nauczy, w końcu odbuduje swoją rodzinę i osiągnie jeszcze wiele, ale jego charakter despoty nigdy się nie zmieni.

W tym zresztą też jest jego wielkość. To nie Jobs nie rozumie Wozniaka, który za każdym razem prosi go o odrobinę empatii i wsparcia dla współpracowników. To Wozniak nie rozumie Jobsa, tego, że jego geniusz przetrwał właśnie dlatego, że poświęcił wszystko. Miłość, bliskość, zdrowie. Dlaczego robisz wszystko, żeby nikt cię nie lubił? pyta jeden z głównych programistów? Nie myślę o tym, nie zależy mi na tym, odpowiada Jobs.   

Jobs, wielki samotnik, wielki geniusz, zimny egocentryk. Nie polubicie go po tym filmie. Ale jego dzieło docenicie jeszcze bardziej. Trzeba być nadludzko silnym, żeby być tak nieludzkim. A to jest fascynujące samo w sobie.

 

jobs.plakat

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.