St Germain. Nowa płyta

Słucham dziś przez cały wieczór muzyki wyjątkowego artysty, St Germain. To legendarny francuski kompozytor, DJ, łączący elektronikę (a nikt nie gra elektroniki tak, jak Francuzi) z jazzem i nu jazzem. Pierwszą płytę, Boulevard, wydał dokładnie 20 lat temu, ale nie miałam wtedy o tym pojęcia. Zaczynałam studia i słuchałam Nicka Cave na przemian z Tomem Waitsem z filmów Jima Jarmuscha.

St Germain totalnie powalił mnie na kolana w roku 2000, kiedy wyszła jego najsłynniejsza płyta Tourist. To był szok, odkrycie i mega moc. Utwór Rose Rouge był wszędzie i ciągle nie miałam go dosyć. Dopiero, kiedy już znałam na pamięć płytę Tourist, wysłuchałam do dna wszystkiego, co St Germain skomponował poza nią. Nie było tego wiele. Starczyło na kilka miesięcy intensywnej namiętności. Do St Germain tańczyliśmy w klubach, na domówkach, słuchałam tej muzyki nawet szykując się na imprezy.

Dziś próbuję przypomnieć sobie te emocje. St Germain wydał pierwszą po 15 latach płytę, nazwał ją po prostu St Germain. Dużo na niej Afryki – instrumentów, dźwięków, wokali czarnych i pachnących egzotycznym drewnem. To nie do końca moje rytmy, więc przyglądam się im ze zdumieniem. Baza, transowa, elektro-jazzowa została, na niej muzyk nadbudował zupełnie nową atmosferę.

Nie wiem, co Ludovic Navarre (bo tak pięknie nazywa się St Germain) robił przez te 15 lat, ale wraca zupełnie inny. Dojrzały, medytacyjny, w jakiś sposób pradawny. O ile przedtem brał dużo z bluesa, zapętlał, samplował amerykańskie wokalizy, teraz sięgnął głębiej, do genów bluesa, jego prapoczątków. Miejsc, skąd wyemigrowali do USA ci, którzy blues dopiero mieli stworzyć. Bardzo to magiczne i w jakiś sposób szamańskie. Pierwszy singiel z nowej płyty nazywa się zresztą Real Blues.

Trochę mam za złe St Germainowi, że już mnie tak nie porywa. Zastanawiam się, dlaczego tak mało jest muzyki, która towarzyszy mi przez wiele lat. Może zbyt intensywnie słucham tego, co mi się podoba?

Jedyna muzyka, która porusza mnie niezmiennie od wielu lat to Radiohead i… kompozycje Henryka Mikołaja Góreckiego, którego III Symfonię znam na pamięć. Są tacy, którzy Radiohead uważają za najlepszy zespół na świecie i dla mnie to prawda. Ale na liście najbardziej znanych kompozycji początku XX wieku na pewno jest też niezapomniana Rose Rouge St Germain. Ciekawe, czy jego nowa płyta wejdzie do kanonu popkultury, jak Tourist.

ST GERMAIN photo by PHILIPPE LEVY_S
5 listopada St Germain zagra koncert w Warszawie, w klubie Stodoła.

foto: materiały prasowe Warner Music

 

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.