Smoki i bogowie w wąwozie Samaria

Czy smoki wyginęły? Gdzie się właściwie podziały? – pyta Filip. Mija mniej więcej piąta godzina najbardziej niezwykłej wędrówki, jaką przeżyłam. Samaria na Krecie jest najdłuższym wąwozem w Europie, ma 12 km, choć po skończonej wędrówce iPhone pokazuje 23 km. Ta względność jest symboliczna, po kilku godzinach schodzenia w dół po schodach z kamieni i kamyczków, z uwagą nastawioną na milion, żeby tylko nie skręcić nogi, odległości, ale też czas wydają się czymś co najmniej bardzo względnym. Może w ogóle ich nie ma?

Na ostatnim etapie podróży, wędrując korytem wyschniętej o tej porze rzeki, zastanawiamy się, jakie duchy, bogowie i stwory mogą zamieszkiwać tę niewyobrażalnie piękną krainę. Chociaż ściany wąwozu wyglądają na piaskowe, jakby cięte gigantycznym dłutem, szybko i mocno, dno jest wyściełane ogromnymi głazami w kolorze błękitu i bieli. Ktoś tu sobie urządził całkiem ładne wnętrza.

samaria7

Smoki oczywiście nie wyginęły, mówię z pełnym przekonaniem, które mam nagle nie wiadomo, skąd. Przecież oglądasz Grę o tron? Śmiejemy się. A teraz serio. Smoki nie wyginęły, tylko my przestaliśmy je widzieć, a potem w nie wierzyć. Zaczęliśmy za to widzieć i wierzyć w inne rzeczy. W prąd, w podróże na Marsa, w ciemną materię, w samoloty i internet. Czy gdybyśmy opowiedzieli o tym komuś kto żył kilkaset lat temu, nie uznałby tego za równie nieprawdopodobne, co my dziś istnienie smoków?

A co z bogami z greckiej mitologii? – zastanawia się dalej Filip. Bo że duchy z mitologii tybetańskich żyją w wąwozie na Krecie, nie mamy wielkich wątpliwości. Właśnie minęliśmy dwa drzewa o podejrzanie pokręconych pniach – takie najbardziej lubią zamieszkiwać ludzie-węże, powiedział Filip. Niedaleko stąd jest jaskinia, w której urodził się Zeus. Nie ma wątpliwości, że bogowie greccy żyli tu sobie całkiem nienajgorzej. Z czasem jednak w europejskich rankingach ustąpili miejsca rzymskim, nie od dziś wiadomo, że historię i historie piszą zwycięzcy. Dziś dno wąwozu zamieszkują także święci katoliccy, których wzywają na pomoc oszaleli ze zmęczenia lub wpadający w euforię wędrowcy. Zresztą, jedna z pierwszych strażnic, miejsc, gdzie można odpocząć i napić się źródlanej wody, nazywa się Ajos Nikolaos, strażnicą Świętego Mikołaja, który tu, w cerkiewnej tradycji ma znacznie poważniejszą pozycję, niż u nas.

samaria6

Filip zgadza się na takie widzenie spraw. Zamknęliśmy oczy na smoki, otworzyliśmy na cywilizację. Nic w tym złego, ale jakże świetnie byłoby dostrzegać świat mitów i świat technologii jednocześnie. Zwłaszcza, że czasem niewiele je różni. Poleciłam mojemu towarzyszowi książkę Balladyny i romanse Ignacego Karpowicza, która groteskowo łączy wszystkich świętych, bogów i jeszcze do tego współczesną Warszawę. Bo czemu sobie czasem nie wyobrazić, że te przestrzenie istnieją jednocześnie?

samaria4

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.