Salome: świętość i seks

Salome, córka króla Heroda, piękna i mroczna królowa Armenii, przeszła do legendy dzięki temu, że zażądała głowy proroka Jehonana, bardziej znanego w tradycji chrześcijańskiej, jako święty Jan Chrzciciel. I nie było to trofeum wojenne, ani kara za religijne praktyki. Salome dostała głowę świętego na srebrnej tacy za taniec – zachwycony nim jej ojczym, także Herod, obiecał królewskiej córce czego tylko zapragnie. Zapragnęła głowy świętego.

Ten spektakl jest tak niepokojący, jak owa mityczna, rozpięta między świętością i seksualnością historia. Sam motyw tańca już łamie tabu – pasierbica uwodzi ojczyma. Ale mit sięga dalej, nagrodą za kazirodczy taniec ma być głowa świętego – to bluźnierstwo, ale jednocześnie pęknięcie w rzeczywistości, drzwi do świata szaleństwa i opętania, także religijnego, do świata cienia i podświadomości, gdzie ekstaza religijna bliska jest seksualnej. Genialnie rozumie to i inscenizuje Mariusz Treliński w swoim nowym spektaklu Salome

salome trelinski

Treliński i Kudlicka – ten genialny duet reżysera i scenografa, którzy potrafią przenieść na obraz metafory nieświadomości, schodzi coraz głębiej w mity, coraz bardziej ociera się o mroczne rejony, w których słowa są już niewystarczające. Oni zamiast słów mają obrazy, usprawiedliwione operową partyturą, mocne i piękne.

Operę Salome skomponował Richard Strauss na początku XX wieku, libretto oparł na sztuce Oscara Wilde’a. Spektakl cieszył się ogromnym powodzeniem, wzbudzał też skandale i oburzenia – głównie z powodu jednej sceny – tańca Salome. W klasycznej wersji, tańcząca przed swoim ojczymem królewna zrzuca z siebie kolejne szaty, jej taniec jest erotyczny i prowokujący. Herod będzie jej proponował wszystko, najcenniejsze klejnoty świata, królestwa i zaszczyty. Ona chce głowy Jana. W wersji Trelińskiego Salome nie rozbiera się na scenie, ani nie kusi ojczyma. Jej taniec składa się z kilku „ujęć” (Treliński to doświadczony reżyser filmowy, który wiele lat temu zamienił kino na operę, a teraz zamienia operę w kino), które metaforycznie, ale nie pozostawiając złudzeń, pokazują proces kształtowania się osobowości dziewczyny osaczonej, zdominowanej przez ojca lub ojczyma, dziś powiedzielibyśmy: molestowanej. Kobiety-lalki, bezwolnej, w której narasta frustracja, gniew i nieszczęście. Tę symboliczną Salome teatralnie tańczy Edyta Herbuś, której towarzyszą tancerki baletowe – w bardzo niepokojący sposób multiplikujące postać dziewczyny. Zamiast erotycznego tańca, który przyniósł operze Straussa taką popularność – mroczna, potworna opowieść o kobiecie skrzywdzonej. Treliński nie pyta, jak Salome oczarowała ojczyma, tylko dlaczego zażądała śmierci świętego. Dotyka wielkiej tajemnicy, która kryje się w tym micie. Dlaczego Salome to zrobiła?

salome herbus

Bliskość świętości i seksu generuje tak silne napięcie, że nie trzeba tańca erotycznego. Jan, starotestamentowy, groźny i nieprzejednany grzmi gdzieś spoza kadru, wyzywając Salome od grzesznic, wzywając do ukorzenia się, podczas gdy ona śpiewa mu niemal pieśń nad pieśniami, przepiękne wyznanie miłości. Rolę Jana wykonuje solista stojący z boku sceny, prorok pojawia się tylko w wizjach Salome, ma postać golema, nieczłowieka, demona. Ona, zaczarowana, jego świętością, jego siłą i jego niedostępnością wpada w rodzaj uniesienia seksualnego, które trudno odróżnić od religijnego. salome jan

Salome u Trelińskiego nie jest wyuzdaną okrutnicą, tylko oszalałą z nieszczęścia kobietą, jej miłość jest równie wielka jak świętość Jana, który – przewrotnie – tutaj okazuje się największym okrutnikiem. Zawsze zachwyca mnie to, jak Mariusz Treliński rozumie mityczne poziomy spektakli operowych, jak pięknie potrafi z nich wydobyć najcenniejsze i jak mocno umie dotknąć najważniejszych, najbardziej ukrytych treści. I pokazać to. Gdzieś w kątach salonu bogatego domu współczesnego Heroda przesuwają się ogromne, hiperrealistyczne pająki, budząc niepokój nie do zniesienia. Obraz świętego Jana, który pojawia się w mistyczno-erotycznych ekstazach Salome, szumi jak w rozstrojonym telewizorze, co pięknie widać dzięki trójwymiarowym projekcjom video. A ona sama, Salome, oskarżona w dziesiątkach interpretacji, narracji i dzieł (także u Oscara Wilde’a) – tutaj z morderczyni staje się ofiarą.

salome herod

foto materiały TWON, Ilona Sochorová / Národní Divadlo, Praga

salome plakat

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.