Premiera filmu American Honey

Ten film będzie wielkim hitem, głównie dlatego, że jest tak dojmująco prawdziwy. Aktorzy to w większości naturszczycy, główną bohaterkę, Star, gra 19-letnia studentka psychologii, która pewnie nawet nie bardzo gra, bo nigdy nawet o tym nie marzyła. Jest sobą. Sasha Lane sama zresztą przyznaje, że podczas zdjęć fabuła myliła jej się z rzeczywistością. Empatyczna i odważna reżyserka Andrea Arnold umiejętnie podpatrzyła swoich, znalezionych na ulicach amerykańskich miast, na plażach, w skate-parkach i galeriach handlowych – amatorskich aktorów i stworzyła w swoim filmie miejsce na ich prawdę. Na emanację beztroski, pustki, bezcelowości, braku ambicji i marzeń. I jeszcze na dodatek między te super młode, świeże, autentyczne osoby wcisnęła aktora wyjątkowego, szalonego i bezkompromisowego, Shię LaBeoufa. Zagrało.

Shia LaBeouf - najbardziej niepokorna gwiazda Hollywood i Riley Keough - wnuczka Elvisa Presleya

Shia LaBeouf – najbardziej niepokorna gwiazda Hollywood i Riley Keough – wnuczka Elvisa Presleya

Film jest długi, ale mógłby trwać dłużej. Zresztą, nie kończy się, ani nie zaczyna w wyraźny sposób. Nie jest dramatyczny, choć opowiada o miłości, lojalności, zdradzie, zazdrości, zachłanności, przyjaźni, pieniądzach i przemocy. A jednak o żadnej z tych dramatycznych spraw nie mówi wielkimi literami, ani podniesionym głosem. Wszystko się toczy i mija, jak obrazki za oknem mini busa, którym podróżują sprzedawcy magazynów. Sprzedawcy marzeń, których sami nawet nie mają. Kilkanaście osób, każdy z innego miejsca USA, podróżuje przez kraj wciskając ludziom prenumeratę prasy. Magazyny dla wędkarzy, porno, takie o luksusowych jachtach, kulinarne, architektoniczne, albo modowe. Wszystko. Ten świat, luksusowych magazynów, w ogóle się jednak nie pojawia w opowieści o ludziach, którzy je sprzedają.

_MG_3025 copy _MG_7250 copy 2Za oknami mija Ameryka. Tak różna, jak tylko potrafi: lśniąca od ropy z pól naftowych, zawalona tanią masówką supermarketów i żywnością masowo wyrzucaną na śmietnik. Ocieniona ogrodami bogatych rezydencji, ogrodzona płotami, kultywująca mity ze starych filmów. Wszystko się miesza, choć zupełnie do siebie nie przystaje – to jest możliwe tylko tam, w kraju tak pojemnym, że pomieści wszystkie kulturowe sny, dobre i złe. Marzenia i wyobrażenia, w większości zresztą już spełnione i zdarte, udające szczęście z braku czegoś lepszego. Spełnione marzenia, po których już nie stało się nic. Bohaterowie trafiają na trzech bogatych podstarzałych kowbojów, w białych koszulach i białych kapeluszach, jadących białym cadillakiem, do domu z basenem i barkiem wypełnionym meskalem. Skąd oni się tu wzięli? Wieczni jak Elvis Presley. Jego wnuczka, Riley Keough gra w filmie jedną z głównych ról. Naprawdę American Honey jest filmem dojmująco autentycznym. Zwłaszcza, że pokazuje Amerykę sztuczności, pozorów, mitów, hipokryzji, biedy i braku celu.

Sasha Lane, totalna debiutantka, po filmie "American Honey" ma już w kieszeni kontrakt z Louis Vuitton i okładkę Vogue

Sasha Lane, totalna debiutantka, po filmie „American Honey” ma już w kieszeni kontrakt z Louis Vuitton i okładkę Vogue

Dziwne masz te spodnie. Takie trochę w stylu Donalda Trumpa? To dialog z filmu. Od kiedy Trump, „american honey” biznesu i self-marketingu wspiął się na święte, ikoniczne, boskie miejsce prezydenta Stanów Zjednoczonych – Ameryka pokazuje swój brzuch. Jakby zapomniała się ubrać na przyjście gości. Kiedyś ten mit zachwycał, dziś okazuje się wyświechtany, zniszczony i biedny. Czy jeszcze ktoś marzy o Ameryce? Temat marzeń powraca – pytanie: O czym marzysz? uruchamia w młodziutkiej dziewczynie o imieniu Star cały proces myślowy. Okazuje się w końcu, że wyzwolona, zadziorna, silna, grająca wyłącznie według swoich reguł, Star, marzy o małej stabilizacji. I o tym, żeby Jake, w którym kocha się bezkrytycznie i bez wątpliwości, też to marzenie podzielał, choćby ciut.

_MG_4387

Ale tak serio, podróżująca przez Stany banda outsiderów nie ma marzeń. Marzenia dotyczą jakiejś jednak przyszłości, oni żyją tylko dziś. Ciągle w drodze, w rytm świetnej muzyki, bardzo współczesnej i jednocześnie bardzo zakorzenionej w Ameryce – rapu, Rihanny, bluesa, rytmicznej, transującej, z mocnymi tekstami muzyki takich jak oni – ludzi spoza systemu. Tyle, że tu i teraz bycie outside już niczego nie oznacza, ani buntu, ani celu, ani rewolucji, ani zamiarów. Nie jest na pokaz, jest z braku. I w tym sensie to bardzo smutny film: ani życie grupki wyzwolonych nastolatków naciągających frajerów na nieistniejące subskrypcje, ani stabilizacja owych naciąganych – ich zadbane domy, albo bogate samochody – nic tu nie jest piękne, ani przyjemne. Wszystko pokryte kurzem drogi, niezależnie, czy drogą jedzie, czy przy drodze stoi. Ta droga donikąd już nie prowadzi. Czy prowadziła kiedykolwiek?

Koniecznie zobaczcie ten film.

foto_plakat-1

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.