Paterson. Najlepszy film na koniec i początek

Ten film jest jak mandala. Takie skojarzenie pojawia się natychmiast, wystarczy wiedzieć, że mandalę sypie się wiele dni, cierpliwie, z kolorowych piasków, które w końcu układają się w misterny wzór. Żeby powstała, trzeba wiele pracy, skupienia, konsekwencji. I powtarzalności. Paterson codziennie budzi się o świcie, kiedy jeszcze przez chwilę leży w łóżku, żona opowiada mu swój sen. To ten moment, kiedy jego mózg jeszcze nie zamyka się na definicję tego, co realne, a co wymyślone – dzięki temu Patersonowi zdarza się przez cały dzień zauważać motyw ze snu żony.

Paterson jest kierowcą autobusu w mieście Paterson. Codziennie jedzie tą samą trasą, słucha pasażerów, obserwuje ulice, z tym samym delikatnym uśmiechem, bezgranicznym spokojem. Cierpliwością. Układa wiersz.

paterson-patersonPaterson, kierowca autobusu, jest też poetą. I to niezłym. Codziennie pisze wiersz – zaczyna, zanim wyruszy w podróż, kończy jedząc drugie śniadanie nad brzegiem kanału. Wraca do domu, zabiera psa, idzie na jedno piwo do zaprzyjaźnionej knajpy, gdzie dzieją się lokalne romanse i te wszystkie ciekawostki zaprzątające ludzi. Uśmiecha się. W domu kibicuje swojej żonie, która codziennie wymyśla inną kreację artystyczną: kupuje gitarę i uczy się grać folk, maluje tkaniny w czarno-białe wzory, piecze muffinki, gotuje potrawę, która nie musi być pyszna, ale za to jest pomysłowa. Laura codziennie robi coś innego, Paterson codziennie robi to samo, ale przecież nie ma dwóch jednakowych dni, więc wzór Pattersona codziennie odrobinę się różni. Bo nie da się usypać dwóch takich samych mandali.

paterson-dog

paterson-pattern

Kiedy mandala jest już gotowa, trzeba ją zniszczyć, bo nawet dzieło, w które włożyliśmy mnóstwo pracy nie jest warte tego, żeby się do niego przywiązywać. I tak robią mnisi buddyjscy, z misternie usypanych wzorów z kolorowych piasków nie zostaje nic. I tak się stanie też z poezją Patersona, a konkretnie z notesem, w którym zapisał tyle świetnych wierszy, każdy zainspirowany małą rzeczą, drobiazgiem, mgnieniem, a prowadzący do filozofii, celnie niczym haiku.

A kiedy mandala ulegnie zniszczeniu (sami zobaczcie jak, przecież „rękopisy nie płoną”) – Paterson spotka japońskiego poetę i wszystko wróci znowu na swój tor, choć już zupełnie inaczej. Jim Jarmusch kocha robić filmy, które płyną – o ile dobrze pamiętam, nigdy nie zrobił innego. Jego bohaterowie są ciągle w podróży, oczywiście wewnętrznej, nawet jeśli wiedzie ona z Taszkientu do Detroit (Tylko kochankowie przeżyją), przez pół Stanów Zjednoczonych (Nieustające wakacje), czy przez kilka ulic Nowego Jorku (Noc na Ziemi). Jarmusch uwielbia postawić kamerę w samochodzie i z punktu widzenia pasażera spoglądającego w boczne okno, obserwować mijane domy. Oczywiście fajnie jest też patrzeć na miasteczko Paterson z okna autobusu.

paterdon-driver

Japoński poeta wyjaśnia zresztą, to Paterson jest miastem poetów. Owego Japończyka gra – co zauważył najbardziej wnikliwy kinoman, jakiego znam, Michał – japoński aktor Masatoshi Nagase, który debiutował u Jarmuscha w filmie Mystery train. 27 lat temu. Jarmuschowi, jako przykładnemu twórcy mandali, oczywiście nigdzie się nie spieszy. Filmy robi w swoim tempie i w swoim tempie płyną jego bohaterowie w swoich historiach. Widz, który odnajdzie się w tym tempie, dostaje czystą rozkosz. Będzie z zachwytem śledził powolne sypanie kolorowych piasków, które na końcu ułożą się w przepiękny wzór. Sypanie mandali to też medytacja.

paterson-poeticPaterson to też film lingwistyczny, Jarmusch bawi się słowem: driver jak kierowca i jak Adam Driver, który go gra, Paterson jak nazwa miasta i jak nazwisko bohatera, Paterson Paterson – jak New York, New York. Film jest skomponowany według wzoru, pewnej powtarzalności, wzory kocha też żona Patersona – obsesyjnie wszystko maluje we wzory. Po angielsku wzór to – pattern.

Adam Driver, jedno z najjaśniej dziś błyszczących nazwisk, do roli Patersona nauczył się prowadzić autobus. Żeby robić to automatycznie i skoncentrować się na graniu. Zagrał poetę-kierowcę najlepiej ze wszystkich swoich dotychczasowych ról. Wiersze specjalnie dla Jarmuscha napisał Ron Padgett – to jeden z ulubionych poetów reżysera. Zaś wiersz, który recytuje dziewczynka (bo Paterson spotyka ciągle ultra ciekawych ludzi, obok których jednak pewnie większość przeszłaby obojętnie – ale czy nie na tym polega uważność poety i uważność reżysera?) – napisał Jim Jarmusch.

Film zaczyna się w poniedziałek, ale nie kończy się w niedzielę. Możliwe, że nie kończy się w ogóle, bo przecież nikt, kto raz usypał mandalę, a potem czule i stanowczo roztarł jej misterne wzory – nie oprze się chęci, żeby zacząć sypać ją znowu. Prawda?

paterson-title

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.