Pasolini według Ferrary

Pasoliniego Abla Ferrary zobaczyłam dopiero teraz, podczas Festiwalu Nowe Horyzonty. Obawiałam się trochę tego filmu. Że skoro o Pasolinim, musi być obsceniczny, a skoro Ferrara, musi być niepokojący. No i demoniczny, skoro Dafoe, prawda? Oczywistości.

A tymczasem nie. Ferrara pokazuje kilkadziesiąt ostatnich godzin życia Pasoliniego. Delikatnie, leniwie, sennie, totalnie bez dramatu. Pier Paolo Pasolini był przecież nie tylko reżyserem skandalizujących filmów, które jednak oprócz odważnych scen, były tak dobre i niosły taki przekaz intelektualny, że nic nie zagrozi ich miejscu w historii światowego kina. Był też intelektualistą, poetą, osobowością – dziś powiedzielibyśmy – medialną. Był prorokiem, który obalał system, ultrainteligentnym obserwatorem i komentatorem hipokryzji współczesnego mieszczaństwa, które snobując się na sztukę, dusiło się z oburzenia podczas premier jego filmów.

Ostatniego, Salo, czyli 120 dni Sodomy nie zdążył zobaczyć w kinie. Ale w filmie Ferrary jest scena, w której Pasolini wydaje polecenia asystentce, co zrobić, żeby nawet jego producenci nie zobaczyli Sodomy w całości i nie kazali wycinać odważnych scen. Film miał premierę w Paryżu już po śmierci reżysera.

Pasolini stills (3)

Co można robić w ostatnich godzinach życia, kiedy nie ma się świadomości, że koniec jest blisko? Że to już? Pier Paolo właśnie wrócił ze Szwecji, opowiada znajomym tak było, pije rano świeżo parzoną kawę, którą w filiżance z delikatnej porcelany podaje mu matka, Susanna. Czyta Corriere della Sera, omawia z asystentką bieżące sprawy, odwiedzają go przyjaciele, z innymi umawia się na kolację w zaprzyjaźnionej knajpie – dla niego zawsze otwartej. Ale przedtem udziela wywiadu dla nowego dodatku o książkach poważnej gazety. Pytania są zbyt śmiałe, politycznie, światopoglądowo, religijnie – trochę go męczą, obiecuje dziennikarzowi, że odpisze mu sam, wieczorem i rano wyśle do redakcji. Jadąc na kolację mija bar, w którym młodzi chłopcy prężą się i błyskają zalotnymi spojrzeniami, jak na wystawie sklepowej. Zwalnia. Mija. Podczas kolacji opowiada o nowym filmie – dziwny święty wędruje do nieba, ale ciągle nie może do niego dojść, to nie szkodzi, samo zobaczenie ziemi z oddali jest świadomością świętych. W rolę bohatera tego filmu, który odtwarza z wyobraźni Pasoliniego Ferrara – wciela się dawny, legendarny kochanek włoskiego reżysera, Ninetto Davoli – dziś siwiutki jak gołąbek, śmieszny, groteskowy.

Pasolini stills (4)

Pasoliniemu zostało już niewiele czasu, ale nie wie o tym. Niespiesznie kończy wieczór tym razem zatrzymując się przy barze z chłopcami. Jeszcze kilka scen, których nigdy by przecież nie było, gdyby tego wieczoru Pasolini nie umarł. Na plaży w Ostii, pod Rzymem, nocą, w scenerii, która miała być romantyczna, a była miejscem zdrady i morderstwa. O śmierci Pasoliniego zawsze mówiono, że była w jakiś sposób spójna z jego życiem. Że też była aktem twórczości. Słynny reżyser niegodnie zatłuczony przez męską prostytutkę. Być może przez morderców wynajętych przez tych, którym nie podobała się jego postawa i jego życie.

Pasolini na planie filmu "Ewangelia według świętego Mateusza", pocztówka, którą kiedyś dostałam z Rzymu

Pasolini na planie filmu „Ewangelia według świętego Mateusza”, pocztówka, którą kiedyś dostałam z Rzymu

W filmie Ferrary panuje spokój nieuniknionego końca. Precyzyjnie dobrane słowa, wątki i kadry odsyłają do życia i twórczości Pasoliniego, ale nie w sposób encyklopedyczny – zaledwie aluzyjnie. Nikt się nie spieszy, ani Ferrara przeplatając rzeczywiste życie Pasoliniego z inscenizacją jego życia wewnętrznego, ani Dafoe, sunący miękkim, eleganckim krokiem po pokojach rzymskiego apartamentu, po ulicach miasta, aż do końca bez strachu, pewnie.

Willem Dafoe to chyba jedyny aktor, który zagrał i Jezusa, i diabła. Idealny kandydat do roli Pier Paolo Pasoliniego. Pasolini był ateistą, komunistą, homoseksualistą, zdeklarowanym antyfaszystą (ale tu jest cień osobisty: faszystą był jego ojciec), skandalistą i intelektualistą. Nie wierzył w Boga, ale kochał czerpać z Biblii – nawet jeśli Mateusza Ewangelistę pozbawił w tytule filmu przymiotnika „święty”. Być może jestem niewierzący, ale tęsknię za wiarą – mówił dziennikarzowi. Balansował na granicy bluźnierstwa i epifanii.

Pasolini stills (6)

W filmie o Pasolinim grają włoscy aktorzy. Ale nie mówią po włosku, tylko po angielsku, z ewidentnym akcentem. Dafoe wtrąca czasem kilka słów po włosku, przechodzi jednak zaraz na angielski. Ten zabieg w jakiś niezwykły sposób pozwala aktorowi być zarówno postacią, jak i nim samym składającym hołd bohaterowi tego filmu. Pasolini forever.

Abel Ferrara

Abel Ferrara

W 1975 roku, kiedy Pasolini nie doczekawszy premiery swojego ostatniego filmu, zostaje zabity nocą na plaży pod Rzymem, Abel Ferrara ma 24 lata, realizuje pod pseudonimem film pornograficzny ze swoją dziewczyną, a jego pierwsze kinowe filmy powstaną dopiero za cztery lata. Willem Dafoe ma 2o lat, bawi się w eksperymentalny teatr w Wisconsin po tym, jak rzucił studia i marzy o przeprowadzce do Nowego Jorku. Artystycznie, intelektualnie i życiowo – ich jeszcze nie ma, a jego już nie ma. A jednak spotkają się za 40 lat i wszystko zagra jak elementy układanki tak dobrze widzianej z góry.

Abel Ferrara wśród swoich najważniejszych mistrzów wymienia Pasoliniego. Mieszka w Rzymie, dokąd przeniósł się po 11 września.

Willem Dafoe także mieszka w Rzymie, od 10 lat jego żoną jest włoska reżyserka i aktorka, Giada Colagrande.

Pasolini_oficjalny plakat

1 Comment
  • Dominika
    Sierpień 12, 2016

    Zafascynował mnie opis tego filmu. Muszę go kiedyś obejrzeć. I ta pocztówka…co za historia w ogóle. Pozdrawiam 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.