Odkrywanie psychopaty. Bestia Magdy Omilianowicz

Skończyłam właśnie czytać jedną z moich najpilniejszych zaległości, książkę Bestia. Studium zła Magdaleny Omilianowicz. To czwarta z książek, które ukazały się w doskonałej serii Na F/Aktach wydawnictwa Od Deski Do Deski. Jest wśród nich świetny Preparator Huberta Klimko-Dobrzanieckiego i Inna dusza Łukasza Orbitowskiego (w pełni zasłużony Paszport Polityki). A za chwilę ukaże się najnowsza pozycja: Smutek cinkciarza Sylwii Chutnik. W tej serii ukazują się dokumentalne powieści polskich pisarzy – dostają oni na warsztat akta najgłośniejszych spraw, całą dokumentację i od nich zależy, co robią z tematem. Arcyciekawe jest to, że każdy z pisarzy kompletnie inaczej podchodzi do tego zadania. Magda Omilianowicz, reporterka, nie zbeletryzowała historii na tyle mocno, jak jej poprzednicy, ale napisała reportaż, który czyta się jednym tchem. I tego tchu zresztą często brakuje z przerażenia.

Omilianowicz zajęła się sprawą Leszka Pękalskiego, seryjnego mordercy, który ma na koncie tak wiele zabójstw, że nie sposób je policzyć. Sam przyznał się do 67, potem z większości wycofał, skazano go za… jedno. Błędy w dochodzeniu, jakaś dziwna niemoc, która towarzyszyła ściganiu sprawcy, niedoskonałość dowodów – to jedno. Wampir z Bytowa miał wielką umiejętność, która sprawiała, że świadkowie nie potrafili go wskazać, zapominali, jak wyglądał, o nic nie podejrzewali. Był niepozorny, nijaki, szary, przezroczysty. Brudny i zaniedbany, odpychający. Ale kiedy mordował, wstępowała w niego ponadprzeciętna siła. Był super przebiegły, jak twierdzą biegli. Udawał nikogo, brał na litość, nauczył się kryć za kalectwem umysłowym, kaleki przecież nikt nie podejrzewa o siłę, spryt, umiejętność planowania, zimną krew. Lodowatą. Kogoś, kogo potocznie uważa się za „niedorozwiniętego” nie bierze się za psychopatę. (Pamiętacie Kevina Spacey’a w filmie Podejrzani?) Pękalski przez ponad 10 lat ukrywał się za najbardziej skuteczną maską – pokrzywdzonego.

Ta opowieść to właśnie historia zamiany masek. Bo czy kiedy padają słowa: psychopatyczny seryjny morderca, widzicie niepozornego człowieka o wyglądzie bezdomnego? Zobaczcie – mówią bohaterowie tej książki. Zobaczmy, jak wiele potrafimy przeoczyć kierując się stereotypem. Wampir z Bytowa – bohater miejskich i wiejskich legend, który nauczył się tłumaczyć swoje postępowanie słowami-wytrychami z rozmów z psychologami. Mówi, że to ten „popęd”. Że nie panuje „nad seksem”. Że wszystko byłoby inaczej, gdyby był kochanym dzieckiem, a nie takim, które wszyscy odrzucili, dręczonym i wyśmiewanym. I lubi opowiadać, jak zabijał, lubi odgrywać sceny podczas wizji lokalnych. Być w centrum uwagi. W 2019 roku wychodzi z więzienia i nikt nie ma wątpliwości, że zabije znowu. Co robić z takimi przestępcami? Przerażająca kwestia.

bestia-omilianowicz

Ale równie przerażające jest, jak cienka granica przebiega między zwykłym człowiekiem i psychopatą.  Nikt do końca nie wie, czy gdyby morderca miał fajną mamę, nie zabiłby kilkudziesięciu kobiet. Albo czy gdyby nie okazało się za pierwszym razem, że zabić jest tak łatwo i można to zrobić tak bezkarnie – zabijałby dalej. Książka nie przynosi ulgi – że żeby zabić tyle osób, trzeba być psychicznie chorym. Psychopatia to nie choroba psychiczna, ale pewna „psychiczna uroda”, czytam. Taka konstrukcja, z której wyjęto np. strach przed zadaniem śmierci. Bo poza tym morderca się boi: że napadnięta kobieta za głośno krzyczy, że ktoś ich usłyszy, że go złapią. Boi się swojej śmierci i swojej krzywdy – wyłącznie. Jest skrajnie egoistyczny. To bardzo humanistyczna książka. Stawiająca pytanie nie tylko o to, czego nie widzimy i czego nie chcemy zobaczyć pod warstwą stereotypu. Ale też o to, co tkwi w nas. Wszystkie książki z tej serii zadają to pytanie. O człowieka, który na skutek warunków, staje się potworem, traci człowieczeństwo. I że to czasem wydarza się przerażająco łatwo.

bestia

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.