Najlepsze w 2015 (1)

Od początku będzie dobrze. Już w styczniu czwarty sezon serialu HBO Dziewczyny. I na dodatek, a może w odwrotnej kolejności, bo to jednak nowość – ukaże się też pierwsza książka Leny Dunham, głównej autorki i aktorki serialu. I książka, i serial w tym samym tonie – absolutnie bez znieczulenia o życiu w czasach pokryzysowych, na hipsterskim Brooklynie. Mimo tego, że akcja dzieje się znowu w Nowym Jorku, serial jest o wiele bliższy wszystkim dziewczynom świata, niż życie manhattanek z Seksu w wielkim mieście. Głównie dlatego, że bohaterki naprawdę już niczego nie udają, ani tego, że są piękne, ani że bogate, ani że szczęśliwe. Nie są i to nie jest dobrze. Ale przynajmniej jest trochę bardziej naprawdę, niż było w serialach o kobietach kiedykolwiek. Książka, która w Polsce ukaże się w lutym, pod tytułem Nie taka dziewczyna. Młoda kobieta o tym, czego „nauczyło” jej życie, będzie o samej Lenie, choć nie tyle o jej prywatności, co o poglądach. Paradoksalnie bardziej o jej prywatności jest serial, bogato naszpikowany groteskowymi historiami miłosnymi i neurozami, których pewnie jej zazdrości nawet Woody Allen. Zawsze i nieodmiennie jest mi smutno, kiedy oglądam Girls. I jednocześnie nie mogę przestać się śmiać.

lena_dunham

Skoro mowa o ulubionych serialach, to jest ich cała kolejka. Właściwie rok 2015 zapowiada się cały do przesiedzenia w domu. W lutym trzecia seria House of Cards, moim zdaniem jednego z najlepszych trzech seriali ostatnich lat – i jeśli ktoś się z tym nie zgadza, to Frank Underwood przesyła mu znaczące spojrzenie prosto do kamery. Frank zaczyna tę serię już jako prezydent USA. Trudno sobie wyobrazić, o co teraz może walczyć i na jakich wysokościach. Jak zapowiada Netflix, główny producent serialu, trzeci sezon będzie miał, jak zawsze, 13 odcinków.

houseofcards

Wiosną zaś nadejdzie zima, czyli nowy sezon Gry o Tron. Nad bohaterami krążą kruki oraz plotki, że fabuła serialu niebezpiecznie zbliża się do końca sagi, którą na razie napisał George R. R. Martin i której ekranizacją jest serial. Jedyna, ale za to sensowna nadzieja, że jest on przecież współscenarzystą, więc najwyżej resztę dopisze dla telewizji, omijając księgi. Teraz HBO pokaże piąty sezon, na wiosnę 2016 jest już planowany szósty. To chyba pierwszy w dziejach serial, kiedy co sezon znienacka giną najbardziej popularni bohaterowie. Najmocniej trzymam kciuki za Tyriona Lannistera, postać, która przyniosła gigantyczną sławę Peterowi Dinklage. Tak trzymam kciuki, że aż mi zbielały. Ale to może od mrozu, serialowe hasło The winter is coming sprawi, że mimo wiosny, poczujemy wszyscy autentyczny i ostateczny chłód. Ale przecież go lubimy 😉

game

Na lato jest zapowiadany z kolei drugi sezon serialu True Detective. Pierwsza seria była tak dobra, że trudno sobie wyobrazić co teraz przechodzą scenarzyści drugiej. Zdjęcia właśnie trwają, jest szansa, że kilka odcinków będzie reżyserował sam William Friedkin (Egzorcysta). Nieodżałowanych Matthew McConaughey i Woody Harrelsona, którzy jak wszyscy święci poszli do nieba, zastępują nowi detektywi: Colin Farrel i Vince Vaughn. Ciekawe, czy ten serial wywinduje ich przykurzoną popularność na takie szczyty, jak McConaughey’a. Pewnie tak. Akcja tym razem nie w mistyczno-bagiennej Luizjanie, tylko w prowincjonalnie błyskającej złotym zębem Kalifornii.

true

Zachwyca mnie odwrócona, taka zupełnie nieoczywista wędrówka form. Blogi wychodzą w formie książek (zanim zaczęło to dotyczyć najbardziej popularnych blogów kulinarnych i modowych, w formie znakomitej książki Klara ukazały się zapiski z bloga Izy Kuny), wielkie filmy płynnie, choć po latach ewoluują w doskonałe seriale (Fargo, Dziecko Rosemary), a nawet cudownie rozrywkowe seriale zamieniają się w filmy. Tak będzie z głośnym kilka lat temu serialem HBO, Entourage. Latem wejdzie do kin, w tej samej obsadzie plus kilka gwiazd. Na HBO GO można zobaczyć wszystkie sezony serialu pod polskim tytułem Ekipa, ja właśnie dopiero go odkryłam i jak na zamówienie widzę, że już powstał film. Nie jestem w stanie wyjaśnić fenomenu tego serialu, czyli co jest w nim najsłodsze. Przygody aktora u progu sławy w Hollywood, cały ten background, gdzie za plecami gwiazd zabijają się agenci i co mniej zdolni koledzy, czyli jad żmii podany w wykwintnym drinku, a może po prostu lato, wille w basenami, kabriolety i czerwone dywany? Chyba jednak najbardziej ciekawi mnie rzeczywistość studiów produkcyjnych i marketingu celebrytów, choć rzeczywistość ta pokazana jest w niemożliwie krzywym zwierciadle. Moim zdaniem ten serial jest prekursorem doskonałego serialu Silicon Valley. Podobnie groteskowy i bezlitosny.

entourage

Jak co wieczór od niedawna, muszę teraz mimochodem zerknąć na kilka odcinków Entourage. Tak na luzie, że niby prawie nie. Jutro reszta cukiereczków na 2015. Niektóre gorzkawe, a nawet o smaku krwi. Do tego moda, seks i seryjni mordercy, czyli dużo dobrej kultury 😉

 

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.