Najlepsze co było w 2017


Dziwią mnie podsumowania.

Zawsze mi się wydaje, że najciekawsze jest to, co dopiero będzie. Ale podsumowania nie są bez sensu – robimy je, by jeszcze przez chwilę zatrzymać to, co było cennego, odkrywczego, dobrego. Zabrać to ze sobą w nowe miejsce, na nowy etap, w Nowy Rok.

Najlepszy film. Moim zdaniem to nie był dobry rok dla kina – ale pojawiło się też kilka filmów co najmniej godnych uwagi. A może nawet wybitnych. Wśród nich najnowszy film Sofii Coppoli, która już swoim debiutem „Przekleństwa niewinności” dowiodła, że potrafi łączyć śmierć z niewinnością. „Na pokuszenie” to jej mistrzowski powrót do zbrodni w onirycznej scenografii. Wspaniały był też polski, zachwycający wizualnie i fabularnie „Człowiek z magicznym pudełkiem” – czyli dystopijna love story czy szwedzki „Borg/McEnroe” pod pretekstem historii pewnego meczu, w dużym zbliżeniu opowiadający o życiu idoli. Rok otworzył jeden z lepszych filmów ostatniej dekady, ściskający (za wszystko) „Manchester by the Sea”, a zamyka równie uczciwy emocjonalnie, oszczędny w formie i wybitny artystycznie: „Florida Project”.

Najlepszy dokument. Po filmie o wybitnej artystce tańca Pinie Bausch miało już nie być tak dobrego filmu o balecie. Ale jest. „Mr. Gaga” zmienia myślenie – nie trzeba tańczyć, żeby oglądając ten film zadać sobie fundamentalne pytania.

WIĘCEJ O FILMIE MR. GAGA PRZECZYTAJ TUTAJ

Najlepsza płyta. Artur Rojek dojrzewa ze swoimi słuchaczami. Wiem, bo jestem jedną z nich i to samo mogłabym powiedzieć chyba tylko o Radiohead. Że słucham ich od wielu lat, ciągle mając poczucie, że to jest moja muzyka. W tym roku ukazała się płyta Rojka nagrana w przynoszącym szczęście wielu artystom NOSPR z tamtejszą orkiestrą.

RECENZJA KONCERTOWEJ PŁYTY ARTURA ROJKA TUTAJ

Najlepsza wystawa. Gdybym musiała wybrać jedną, to z pewnością była to retrospektywa malarstwa Davida Hockneya, jednego z największych żyjących artystów. Ale w Paryżu jednocześnie trwała efektowna ekspozycja poświęcona twórczości Diora. O tych wystawach będzie się mówić jeszcze wiele lat.

WYSTAWA DAVIDA HOCKNEYA – CZYTAJ TUTAJ

FOTOREPORTAŻ Z PARYSKIEJ WYSTAWY DIORA ZOBACZYSZ TU

Najciekawsze wydarzenie roku. Dla mnie to reaktywacja serialu „Twin Peaks”. To się jeszcze nikomu nie udało. Po 27 latach David Lynch zrealizował kolejny sezon serialu, który ćwierć wieku temu zrewolucjonizował estetykę popkultury. To się nie miało udać. A jednak. Oglądaliście?

O NOWYM TWIN PEAKS PISAŁAM TUTAJ

Najlepszy serial. W czasach Netflixa i wszystkich platform VOD trudno wymienić jeden. Niech będą trzy:

BIG LITTLE LIES

HOUSE OF CARDS

THE AFFAIR

„House of Cards” to także afera z Kevinem Spaceyem. Twórcy serialu pewnie nigdy nie pomyśleli, że rzeczywistość wyprzedzi political fiction. I że nie będzie tylko chodziło o prezydenta USA. Być może rzeczywistość powoli zaczyna wyprzedzać wszystkie, nawet najbardziej odważne fabuły.

Najlepsza książka. Literatura światowa: „Niksy” Nathana Hilla. Współczesna amerykańska epopeja, pisana oszczędnym językiem, pełna nienachalnych symboli. Literatura polska: „Miłość” Ignacego Karpowicza. Wystarczy wspomnieć, że pierwsza część powieści jest stylizowana na język, jakim mogła… myśleć Anna Iwaszkiewiczowa. Najwyższy poziom literackiego wtajemniczenia.

Z życzeniami, żeby kolejny rok też przyniósł dużo najlepszego 🙂 

Comments are closed.