Najbardziej inspirujące w 2015

Obejrzałam właśnie zdjęcia, które zrobiłam w roku 2015, żeby przypomnieć sobie najlepsze chwile. Często robię zdjęcia tylko po to, żeby zapamiętać jakiś kontekst, inspirację i emocję. Ale czy wszystko jest warte zapamiętania? Dużo zdjęć wyrzucam od razu po zrobieniu, jakbym nie chciała zapamiętać czegoś albo akurat w ten sposób. Z czasem zaczynam coraz bardziej być pewna, że część rzeczy, które nas spotykają, nie jest warta zapamiętania. Że lepiej jest zrobić w głowie miejsce na to, co będzie, albo co właśnie jest. W pamięci własnej i w pamięci telefonu.

Dlatego nie podsumowuję roku 2015 według schematu – co było ważne, albo z potrzeby sentymentalnej. Nie rozpamiętuję go, nie chcę zatrzymać, ani specjalnie nie żałuję, że się kończy. W ramach podsumowania, wynotowuję tylko to co było dla mnie najbardziej inspirujące, wcale nie najważniejsze, największe, czy najbardziej nagradzane. To, o czym chcę pamiętać i do czego z chęcią będę wracać. Spis inspiracji.

Książki

Listy niezapomniane, autor: Shaun Usher. Gdyby bohater opowiadania “Księga” Brunona Schulza dostał ten zbiór, z pewnością uznałby go za mityczną, legendarną Księgę. Zestawienie listów, które zmieniały dzieje świata, albo zmieniłyby je, gdyby dotarły do nadawców, z listami, w których królowa zdradza przepis na ciasteczka, a wielki pisarz skarży się na rodzinę. Ze wszystkich epok i szerokości geograficznych. Na każdy temat. Pod każdy adres. Z wyjaśnionymi kontekstami, prawdziwe ludzkie historie, czasem ogromne. Zachwycające.

Preparator, Hubert Klimko-Dobrzaniecki. Książka tak dobrze napisana, że jej czytanie sprawia czystą przyjemność. Mimo, że jest o człowieku, który kolejno stawał się kazirodcą, nekrofilem i mordercą własnej rodziny. Żadnych brutalnych czy wulgarnych opisów, cały koszmar kryje się w przemianie.

IMG_4248

Obrazy

Wystawa Haiti w paryskim Grand Palais. Nie wrócę do niej tak łatwo, bo trwała tylko do lutego, ale zaliczam ją do najbardziej niesamowitych wystaw, jakie widziałam. Trafiłam przypadkiem, wracając z innej galerii, Palais de Tokyo, która była zamknięta. W mroźne, styczniowe popołudnie, tuż po zamachu na Charlie Hebdo, weszłam do sal Grand Palais, legendarnego budynku nad Sekwaną i nagle znalazłam się w innym świecie. Bogów, demonów, piękna i brzydoty, rytuałów, guseł wręcz, bo tak dawnych i żywych jednocześnie, że nie sposób oprzeć się wrażeniu, że to wszystko działa, czaruje. Nawet na wystawie w Paryżu. Jak widać, była to prawda, ciągle jestem pod urokiem tych czarów. Haitańskich, mrocznych, pradawnych, pięknych i lekko uśmiechniętych.

image

Wystawa obrazów Andrzeja Wróblewskiego, Recto Verso. To była unikalna i piękna możliwość zobaczenia podwójnych obrazów artysty z obu stron. Malował je właśnie tak, ale zawsze były prezentowane tylko wybrane przez kuratorów strony. Teraz wystawy Wróblewskiego pojawiają się częściej, zawsze warto je odwiedzić.

IMG_3893Opera

Powder her face. Kolejna świetna opera w reżyserii Mariusza Trelińskiego. To, że zawsze robi ze spektakli perełki, nikogo już nie dziwi. Ten jednak należy do jego największych osiągnięć. Opowiada o księżnej nimfomance i celebrytce, miotającej się w klatkach dworskiej etykiety, publicznych oczekiwań, ale też własnej seksualności. Nieoczywiste, inspirujące, dotykające najciemniejszych miejsc, zrealizowane z wielką znajomością kobiecości przedstawienie. Mocne i ważne.

powder.her.face.ikona

Festiwal

Big Book. Odbywa się w czerwcu w Warszawie, zawsze w nieoczywistych i ciekawych miejscach. Nigdy nie zamyka się w oczywistych przestrzeniach, ani w oczywistych tematach. Dowód na to, że literatura, która bierze się z codzienności, wraca do niej i otwiera nowe pola interpretacyjne. Poza mądrymi spotkaniami z absolutną czołówką światowych pisarzy, ten festiwal jest po prostu ultra przyjemny i nie napuszony. Zrobiony z dużym poczuciem humoru i wyczuciem stylu, w każdym znaczeniu.

IMG_4196

Filmy

11 minut. Nowy film wybitnego polskiego reżysera, Jerzego Skolimowskiego. Precyzyjnie skonstruowany, wyliczony, skomponowany jak symfonia z kilkunastu historii ludzi, których nic nie łączy. Dzięki tej konstrukcji najlepsi polscy aktorzy mają tylko kilka minut, żeby pokazać swój kunszt. To wyzwanie też dla widza. I okazuje się, że czasem wystarczy tylko zarysować opowieść, żeby widz w wyobraźni zobaczył ją całą. Film, który zostaje w głowie nie tylko dzięki fundamentalnym pytaniom, jakie stawia.

1-11MINUTES-actorWojciechMECWALDOWSKI

Sils Maria. Juliette Binoche gra wielką aktorkę o nieco przebrzmiałej sławie. Kristen Steward – jej asystentkę, ale może też cień, lustro, zjawę? Mądry portret kobiety i atrakcyjny wątek wielkiej sławy.

Trendy

Ostatnie odcinki serii najpopularniejszych seriali. Albo tych najbardziej zadziornych. Cliffhangery czyli sytuacje, które zawieszają akcję na ostatnim włosku. Mistrzostwo w tej dziedzinie osiągają oczywiście scenarzyści Gry o tron, ale gonią ich także autorzy The Knick, którzy w ostatnim odcinku uśmiercili głównego bohatera, ale tak, że być może nie. Trzymam kciuki za to, żeby Jon Snow i dr. Thackery jednak przeżyli własne śmierci. I za scenarzystów innych seriali, którzy mają coraz wyżej zawieszoną poprzeczkę. A pamiętacie ostatni odcinek 3 serii House of Cards? No właśnie.

knick2

Książki reportażowe jak sensacyjne powieści. Tak jest w opowieści o modzie w PRL, To nie są moje wielbłądy, jednej z najgłośniejszych książek tego roku. Samo poszukiwanie świadectw, opowieści i świadków (a także wielbłądów) jest równie fascynujące, co historie z tamtych czasów, do których dociera autorka. Ona także staje się bohaterką swojej książki. Jeszcze bardziej intymna jest opowieść o życiu intymnym Jarosława Iwaszkiewicza, Rzeczy. Za kurzącymi się w domu pisarza przedmiotami, które pozostały, wiszącymi w szafie marynarkami, pędzlem do golenia ciągle stojącym na umywalce, piórem, czy urywkiem papierosa trzymanym w ustach na jakiejś fotografii – stoją całe obrazy, sytuacje i konteksty – a autorka je ożywia. Także swoją empatią, inteligencją, myśleniem. Autor obojętny nie istnieje, bo czy autor może być obojętny wobec tematu, którym żyje przez wiele miesięcy?

image

Coraz lepszy poziom polskiej literatury popularnej pisanej przez kobiety. Świetne kryminały, niebanalne romanse, wielopoziomowe sagi rodzinne. Polskie pisarki mają coraz lepsze poczucie humoru, coraz więcej do powiedzenia i coraz piękniej skonstruowane fabuły.

Trend na brzmienie z lat 80. w muzyce, nienowy, ale coraz ciekawiej interpretowany. Taką płytę wydał Daniel Bloom – to najbardziej zaskakujący i atrakcyjny debiut tego roku. Tę płytę dołączam do inspiracji, które na pewno chcę zabrać ze sobą w kolejny rok. Oby był (jeszcze) lepszy!

IMG_4619

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.