Mons Kallentoft

Spotykamy się w maju, w Warszawie akurat trwają Targi Książki, których jest gościem. Super elegancki, świetnie wystylizowany, z ogromnym poczuciem humoru i luzem, Mons Kallentoft jest zaprzeczeniem swoich bohaterów. Kocha słońce, od trzech lat mieszka z żoną i dwójką dzieci na Majorce, do Szwecji jeździ, jak mówi, najrzadziej jak się da. Ale swoje mroczne, naprawdę mroczne i zimne powieści, w których zło nie ma granic, osadza właśnie tam, w miasteczku Linkoping, gdzie się zresztą wychował. „Mogę pisać je wszędzie, nie muszę tam być, wystarczy, że te miejsca są we mnie”, przekonuje jeden z najlepszych przedstawicieli skandynawskiego kryminału.

„Ma pani piękną torebkę! Świetna, prosta i w idealnych proporcjach”, zaskakuje mnie, zanim zaczynamy rozmawiać o nim. Czym zdobywa mnie od razu, bo torebki to moja największa słabość. Ta, która mu się tak spodobała, już zawsze będzie mi się kojarzyć z tym spotkaniem. Dostała imię „Mons” i dumnie stoi obok torebki, która towarzyszyła mi podczas wywiadu z Romanem Polańskim (reżyser nie zwrócił na nią uwagi, ale zachwyciła się nią jego współpracowniczka z polskiej ekipy).

IMG_5114

„Skoro potrafi pan docenić torebkę, musi być pan idealnym partnerem dla kobiety”, odwdzięczam się komplementem Monsowi, co jednak brzmi, jak flirt. Nie potwierdził. Jednak cała nasza rozmowa, która trwała ponad godzinę, była rodzajem flirtu, intelektualnego. Skąd jednak ta torebka? Mons otacza się pięknymi przedmiotami, kolekcjonuje sztukę współczesną, jego apartament w Palma de Mallorca to wielka, jasna, minimalistyczna przestrzeń. Opowiada, że zawsze marzył, żeby mieć na ścianach obrazy wielkich artystów, teraz, kiedy go na to stać, czasem czuje się w swoim mieszkaniu, jak w wielkiej galerii. I niesamowicie go to uszczęśliwia. „To dla mnie ważne, na co patrzę, kiedy piszę. Cenię dobre proporcje, zarówno w przedmiotach, które mnie otaczają, jak w konstrukcji powieści”.

Bohaterka jego powieści, komisarz Malin Fors to alkoholiczka walcząca z nałogiem, matka walcząca z poczuciem winy wobec córki i policjantka walcząca z najgorszymi zbrodniarzami, jakich tylko potrafi wymyślić ten radosny człowiek kochający piękno. Fascynująco sprzeczne. „Jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem i pewnie dlatego mam odwagę szperać w mrocznych klimatach”, tłumaczy się Mons.

Jest szczery i bardzo świadomy tego, co robi. „Kiedy piszę o zabójstwie, staram się znaleźć mordercę w sobie. Każda z postaci moich powieści ma coś ze mnie. Pisarz musi mieć odwagę głęboko w sobie grzebać, zajrzeć w miejsca, do których mało kto ośmieli się dotrzeć. Wiem, to przerażające i na pewno nie dla każdego. Ale jeśli ktoś chce pisać poruszającą literaturę, musi być na to gotowy”.

W jego najnowszej powieści Ziemna burza, Malin jest związana z dziennikarzem, który opisuje zbrodnie, przez co sam naraża się na niebezpieczeństwo. Czy Mons się tego nie boi? Że kiedy będzie ciągle wymyślał morderców, w końcu sam stanie się ofiarą? Śmieje się. „Tak, mówiąc bardzo szczerze, jest dokładnie tak, jak pani mówi: boję się. I właśnie dlatego o tym piszę, żeby to się nie stało, podobnie, jak szamani zaklinają demony”.

IMG_5113

W jego pisaniu najbardziej zachwyca mnie poziom literacki języka, jakim operuje. To nie są zwykłe kryminały, zbrodnia jest tu zaledwie pretekstem do głębokiej analizy ludzkiej natury. Narracja przypomina dobrą, współczesną poezję, lingwistyczną przygodę z podświadomością. Zawsze składa się z głosów: bohaterów, świadków, ofiar oczywiście – nawet jeśli już nie żyją, w końcu co to za przeszkoda? To głosy wewnętrzne, strumienie świadomości, czasem chaotyczne, dobrze, krótko montowane, zderzane ze sobą. Wspaniała literatura. A jednak ląduje na półce z napisem „kryminał”, a nie na przykład „światowa literatura współczesna”. „Kryminały to doskonały poligon, żeby wypróbować wielkie tematy: życie, śmierć, dobro, zło. Dla mnie nie ma różnicy między powieści popularną, a literaturą wysoką, nie traktuję tak literatury, kiedy piszę”, tłumaczy Mons.

IMG_5115

W dedykacji do książki wpisuje mi, że dziękuje za jeden z bardziej interesujących wywiadów. „I jaka piękna torebka!” dodaje.

Wywiad z Monsem Kallentoftem ukazał się w magazynie GALA, nr. 12/2016.

Zdjęcie torebki dorzucam na specjalne życzenie 🙂

 

IMG_5116 IMG_5167 IMG_5166

 

 

2 Comments
  • Dominika
    Czerwiec 24, 2016

    Świetny facet, tak sądzę, szkoda tylko, że na zdjęciach nie widać rzeczonej torebki. Strasznie byłam jej ciekawa czytając. I książek jestem ciekawa.

    Podobno w każdym człowieku czai się morderca- gdzieś to kiedyś wyczytałam. U Thomasa Harrisa chyba…
    ściskam Dominika.

    • AnnaLuboń
      Czerwiec 26, 2016

      Być może w każdym człowieku jest możliwość wszystkiego, po prostu 🙂

      Wrzucam wyżej zdjęcia torebki. Leżała sobie w szafie jakiś czas, nie widziałam w niej zbyt wielkiego potencjału. Aż zobaczyłam. A potem zobaczył Mons 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.