Manhattan w Umbrii. Marek Kościkiewicz o serialach. WYWIAD

Pierwszy raz spotkaliśmy się, żeby zrobić materiał dla magazynu GALA. Byliśmy umówieni, że porozmawiamy o dzieciństwie Marka. Porozmawialiśmy. A potem znalazło się jeszcze milion innych tematów, bo Marek Kościkiewicz jest jedną z najbardziej wszechstronnych osób jakie poznałam. Na przykład okazało się, że podobnie oglądamy seriale. Nałogowo, intymnie, lokalnie, w małym towarzystwie i w konkretnym celu. Chyba, że… 

 

Co ostatnio oglądałeś?

Trzeci sezon serialu Ray Donovan.

Świetnie, ja właśnie skończyłam czwarty. Kogo najbardziej lubisz?

Tylko mi nie spoileruj! Oczywiście Ray’a. Jest nie do końca określony, wewnętrznie skłócony. Z jednej strony – tuszuje brudne występki swoich klientów, hollywoodzkich celebrytów, a z drugiej jednak trochę nimi gardzi, tęskni za jasnym kodeksem moralnym. To się kłóci, więc jest ciekawie. Zauważyłaś, że Ray’a najczęściej widzimy, kiedy dokądś jedzie samochodem, dostaje telefon i natychmiast zawraca? Ciągle po kimś sprząta, coś załatwia, a jednocześnie dopadają go konsekwencje innych, niezałatwionych spraw z przeszłości.

Chciałbyś wyglądać jak Liev Schreiber, grający Ray’a? Jest Twoim zdaniem atrakcyjny?

Atrakcyjna jest jego współpracowniczka – rock’n’rollowa, zadziorna, trochę jak Patti Smith. Aktor grający Ray’a na początku wydał mi się bardzo nieatrakcyjny, jakby był ciągle śmiertelnie zmęczony. Dopiero z czasem zaczyna być interesujący. Chyba nie jest amantem, prawda?

Nie, ale jest seksowny.

Pewnie dlatego, że jest tajemniczy. Myślę, że tajemnica kręci kobiety.

liev-schreiber

A jak myślisz, co nas tak trzyma przy tym serialu?

Jest świetnie skonstruowany dramaturgicznie. Dzielę seriale na takie, których oglądanie mogę przerwać, bo jest pierwsza w nocy i na takie, których muszę obejrzeć choćby kilka pierwszych minut kolejnego odcinka, bo jestem tak ciekawy, co dzieje się dalej. Jednym z seriali, które mocno mnie trzymały był świetny Nip/Tuck, o chirurgach plastycznych. Albo pierwszy sezon Trawki. Z kolei nigdy bym siebie nie podejrzewał, że wciągnie mnie Gra o tron. A wciągnęła do tego stopnia, że jak skończyłem oglądać ostatni sezon, szukałem innego kostiumowego serialu, ale już Rodzina Borgiów nie zapełniła tej pustki.

Twórcy nowoczesnych seriali są trochę jak średniowieczni malarze, zostawiają wiele znaków, kodują przesłania po to, żeby bardziej wyrobiony odbiorca mógł znaleźć coś dla siebie.

Kogo najbardziej lubisz z Gry o tron?

Jon Snow, wiadomo.

Jest marzycielem.

I dobrze!

A Tyrion Lannister? Wygrywa inteligencją, podobnie, jak Ray Donovan. Nie daje się ponieść emocjom i dzięki temu ma przewagę nad wszystkimi. Jak się dobrze przyjrzeć najlepszym serialom, główną siłą bohatera jest inteligencja. To pocieszające.  

I ta inteligencja przejawia się w doskonałych dialogach – nie padają zbędne słowa. Te seriale nie są przegadane. Kolejny, od którego nie mogłem się oderwać: True Detective. Lubiłem jego mroczny klimat.

Podobał Ci się drugi sezon? Moim zdaniem po doskonałym pierwszym – był porażką.

Wiem, że taka panuje opinia, ale nie zgadzam się z nią. Był na przyzwoitym poziomie. Twórcy nowoczesnych seriali są trochę jak średniowieczni malarze, zostawiają wiele znaków, kodują przesłania po to, żeby bardziej wyrobiony odbiorca mógł znaleźć coś dla siebie. I w drugim sezonie też było dużo takich smaczków.

Na zewnątrz snuła się mgiełka, daleko mrugały przygaszone światła. Był dreszczyk! Moja dziewczyna trochę się bała.

Jak oglądasz seriale? Sam, w nocy na laptopie, kiedy nikt nie widzi? Czy w telewizorze, siedząc wygodnie na sofie, w towarzystwie rodziny?

Przede wszystkim – nie oglądam seriali tylko online. Zbieram, mam na płytach całe sezony. I kiedy umawiam się z kimś z domowników, że oglądamy razem, jestem lojalny. Chociaż są wyjątki, dostałem niedawno reprymendę od mojej dziewczyny, bo podejrzałem już kolejny odcinek Raya Donovana. 🙂

Zdarza Ci się oglądać na wakacjach?

Oczywiście! Zeszłego lata oglądaliśmy tak Stranger Things. Mieliśmy niesamowitą scenografię: mieszkaliśmy w przyczepie, na Helu, ciemności rozświetlał tylko blask ekranu. Dzieci spały, było chłodno, wokoło panowała ciemność. Przejść po czymś takim przez pusty camping do toalety? Na zewnątrz snuła się mgiełka, daleko mrugały przygaszone światła. Był dreszczyk! Moja dziewczyna trochę się bała. Ale mi się to podobało. Nawet myślałem, że mamy nie gorszą scenografię, niż w serialu.

O serialu Stranger Things przeczytaj więcej TUTAJ.

Oglądałem też serial wakacyjnie w zupełnie innym klimacie. To było w Umbrii, dokąd pojechaliśmy w 20 osób. Co wieczór organizowałem im seans The Suits, z projektora DVD na prześcieradle rozpiętym na ścianie budynku. Kino letnie. Wszyscy się wciągnęli. Przywoziliśmy jedzenie z włoskiej restauracji i zaczynaliśmy seans. Rzeczywistość nowojorskiej kancelarii prawniczej oglądana we włoskim ogrodzie, w domu na wzgórzu. Cudo.  

Czyli wolisz w towarzystwie?

To była inna sytuacja, wakacje ze znajomymi. Wolę w domu – maksymalnie w parze. Nie lubię być rozpraszany. Podobnie mam z meczami piłki nożnej – nie oglądam z kolegami. Każdy moment jest ważny, nie tylko kiedy pada bramka. Podobnie w serialach. Poza tym zauważyłem, że interpretacja serialu zależy też od tego, w jakim momencie życia jesteśmy. Inaczej ogląda się serial rekreacyjnie, a inaczej mając na głowie problemy. Wtedy nawet dobry serial może się nie przyjąć. Wszystko jest istotne: z kim oglądamy, gdzie i kiedy.

Seriale dają możliwość, żeby zastanowić się, co my, widzowie, zrobilibyśmy w skrajnej sytuacji. Czy sprzedawałbym trawę, żeby utrzymać rodzinę? Zabiłbym, żeby ratować kogoś bliskiego? Czy skłamałbym?

No właśnie, to jest kolejna rzecz związana z serialami. Po co nam one? Czy jak masz gorszy czas w życiu, albo jakiś problem, oglądasz serial, żeby się od tego oderwać, zresetować, czy żeby znaleźć jakieś odpowiedzi dla siebie?

Zdecydowanie – podpowiedzi. Akurat teraz nie dzieje się w moim życiu nic takiego, żebym musiał się ratować. Ale zawsze porusza mnie motyw dziecka, bo sam mam dzieci. Jestem ciekaw też relacji w rodzinie, zwłaszcza między braćmi – tu znowu wrócę do Ray’a Donovana – bo sam mam brata. Seriale dają możliwość, żeby zastanowić się, co my, widzowie, zrobilibyśmy w skrajnej sytuacji. Czy sprzedawałbym trawę, żeby utrzymać rodzinę? Zabiłbym, żeby ratować kogoś bliskiego? Czy skłamałbym?

Muszę Cię, jako muzyka, oczywiście spytać o Vinyl.

Świetny. Tym bardziej, że pojawiają się autentyczne postacie, zresztą chyba z tego powodu produkcja drugiego sezonu została wstrzymana – przeszkodą nie do przejścia okazała się kwestia praw do wizerunków.

vinyl finestra

Naprawdę tak wyglądają kulisy showbiznesu muzycznego?

Sporo tu prawdy, ale też Vinyl jest mocno podkręcony i podkolorowany. Nie jestem jednak pewien, czy Ritchie Finestra – szef wytwórni płytowej w Vinylu nie jest zbyt przerysowany – człowiek o takim temperamencie i używający tak dużo narkotyków nie byłby w stanie prowadzić biznesu. Ale wszystkie te barwne wątki, że DJ-e zarabiają więcej, niż artyści, których płyty puszczają, szukanie nowych twarzy i walka między koncernami o gwiazdy – to wygląda prawdopodobnie, mimo, że dzieje się w zupełnie innych czasach.

Więcej o serialu Vinyl TUTAJ

Kiedy oglądałem Vinyl przypomniała mi się sytuacja, jak sprzedawałem Niemcom swoją firmę fonograficzną, wyglądało to bardzo podobnie 🙂 Jako muzyk popularnego zespołu byłem też świadkiem wielu intensywnych sytuacji. Poza tym jednak – jaki kraj, taki showbiznes. Rozmawiałem z kolegą z branży, że ciekawe byłoby zrobić serial o polskim biznesie muzycznym i obaj doszliśmy do wniosku, że musiałby pokazywać też przaśność tego środowiska.

Kobiety rzadko mi się podobają w serialach, nie podobała mi się żadna bohaterka „Seksu w wielkim mieście”

Najlepszy serial to House of Cards?

Jeden z najlepszych. Nie wymienię jednego. Ale na pewno to wielki sukces Netflixa i dowód na to, że czasem wystarczy jeden dobry temat, żeby zaistnieć. No i mieli duży wpływ na zmianę sposobu oglądania. Więc w pewnym sensie – to przełomowy serial.

Łapiesz się na tym, że kibicujesz Frankowi Underwoodowi?

Nie lubię go. Chociaż czy wiadomo, jaki jest naprawdę? Może każdy polityk musi grać i on po prostu stosuje te reguły? Nie lubię polityki i mniej więcej tak sobie wyobrażam ten świat. Chociaż wepchnięcie pod pociąg metra Zoe Barnes było dla mnie szokiem.  

houseofcards.terror

Zwłaszcza, że zapowiadała się na jedną z najważniejszych postaci. Sezon 4, moim zdaniem najlepszy, tak mnie wciągnął, że szukałam spoilerów, żeby móc wreszcie iść spać, zamiast oglądać kolejny odcinek 🙂 Podoba Ci się Claire Underwood?

Nie jest to rodzaj kobiety, z którą chciałbym spędzić życie. Choć wolę taki typ, niż housewife jaką jest żona Ray’a Donovana – och jak ona mnie irytuje! Kobiety rzadko mi się podobają w serialach, nie podobała mi się żadna bohaterka Seksu w wielkim mieście

Naprawdę oglądałeś Seks w wielkim mieście?!

Tak.

Nie nudziłeś się? Przecież Carrie przez cały czas kupowała buty.

Znam się na butach! Lubię doradzać kobiecie w takich wyborach, towarzyszyć w zakupach. Zawsze interesowała mnie moda i to, jak się zmienia. Od kiedy pamiętam, oprócz magazynów o architekturze i designie chętnie kupowałem zagraniczne pisma o modzie, zanim jeszcze stały się dostępne u nas. Vogue, Bazaar, Elle… Niby nie dla siebie, ale lubiłem podczytać. Doskonale wiedziałem, jakiego projektanta kreacje noszą modelki w teledysku George’a Michaela “Too Funky” – Thierry Muglera.

Z „Dziewczyn” więcej się dowiaduję o dzisiejszych młodych ludziach, niż o sobie. Nie muszę tego do końca rozumieć, ale mnie to ciekawi.

A czego dowiedziałeś się o kobietach z serialu Seks w wielkim mieście?

Niczego nowego, to się po prostu dobrze oglądało. Lubię też serial Dziewczyny. Nie wydaje mi się jednak, że te seriale jakkolwiek ze sobą korespondują. w Seksie kobiety wiedziały, czego chcą: te buty, ten mężczyzna, ta sytuacja – wystarczyło po nie sięgnąć. W Dziewczynach  bohaterowie nie wiedzą, czy tego chcą i czego chcą. Nie radzą sobie z życiem, są skomplikowani psychologicznie, nie odnajdują się w sytuacjach, które ich spotykają. Nie radzą sobie z emocjami, ani z relacjami. To tu jest miejsce na bunt, na rewolucję. Z Dziewczyn więcej się dowiaduję o dzisiejszych młodych ludziach, niż o sobie. Nie muszę tego do końca rozumieć, ale mnie to ciekawi. Kupiłem nawet książkę Leny Dunham, ale jeszcze nie czytałem.

Najbardziej oczekiwane nowe sezony seriali – sprawdź TUTAJ

Lubisz polskie seriale?

Tak, właśnie przymierzam się do obejrzenia drugiego sezonu Paktu. Podoba mi się ten skandynawski klimat, to świetny trend. I tempo, filmowe środki. Nie widziałem jeszcze Belfra, mam zamiar. Ale ze mną jest tak, że zaczynam oglądać serial, kiedy już wiem, że będę miał dostęp do całości i to w dobrej wersji. Nie interesuje mnie oglądanie wyrwanych z nielegalnych miejsc, niekompletnych sezonów z obrazem słabej jakości.

Jak myślisz: jesteś uzależniony od seriali?

Wydaje mi się, że nie… Ale teraz, jak o to spytałaś, uświadomiłem sobie, że już czekam na wieczór, żeby dalej oglądać przerwaną w nocy opowieść. A jeszcze tyle godzin!
0366 copy

Marek Kościkiewicz – muzyk, wokalista, kompozytor, autor tekstów, producent muzyczny. Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie na wydziale Wzornictwa Przemysłowego. Założyciel i lider De Mono, autor największych hitów zespołu, m.in.: „Kochać inaczej”, „Statki na niebie”, „Znów jesteś ze mną”, „Kamień i aksamit”. Założyciel najpopularniejszego magazynu muzyczno-kulturalnego lat 90-tych „Machina”. W latach 1989-1996 szef wytwórni fonograficznej Zic Zac Music Company oraz dyrektor zarządzający BMG Ariola Poland. W ostatnich latach wyprodukował kilka płyt, m.in. dla zespołu Blog-27 oraz formacji Stero Project, w której zadebiutowało wielu utalentowanych wokalistów i muzyków. Jego piosenki śpiewają Artur Gadowski, Varius Manx, Krzysztof Krawczyk, Justyna Steczkowska, Krzysztof Cugowski, Doda. Od 30 lat jego najważniejszym „dzieckiem” jest De Mono. Obecnie przygotowuje się do obchodów jubileuszu i planuje nową płytę zespołu.

foto MK – Maciek Cioch. Dziękuję za pomysł i pomoc w realizacji materiału Ani Westfal.

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.