Listy niezapomniane czyli słynne historie z bliska

Piszecie czasem listy do kogoś? Ja kiedyś pisałam, dawno, w liceum, może tuż po. Dwa lata temu robiąc remont i totalny remanent w książkach znalazłam je niewysłane. Przeczytałam i chyba bardziej były to listy ode mnie do mnie samej, niż do adresata, który wtedy był kimś najważniejszym, a dziś nawet dobrze nie pamiętam jego twarzy. Listy zostają. Shaun Usher, autor bloga Lettersofnote, na którym gromadzi zwykłe listy niezwykłych ludzi, a czasem też odwrotnie, za chwilę wyda drukiem drugi zbiór swojej niezwykłej kolekcji. U nas po polsku ukazał się dopiero pierwszy, ale i tak jest to lektura na lata. Dlaczego?

IMG_4238

Nie wiem, czy kiedykolwiek czytałam tak niezwykłą książkę. Jest ona zbiorem wszystkich historii świata. I nie chodzi o to, że opowiada całą historię od zarania do dziś. Raczej o to, że daje próbki tak różnych sytuacji, czasów, problemów, ludzi, że wydaje się, jakby pomiędzy tymi listami wydarzyło się wszystko. A są to listy wielkie, zmieniające bieg zdarzeń, albo takie, które mogłyby go zmienić: datowany na lipiec 1939 list Gandhiego do Hitlera, z prośbą o utrzymanie pokoju na świecie (nigdy nie doręczony), albo listy małe, niemal nieznaczące: list fanów Elvisa Presleya do prezydenta Eisenhowera z błaganiem, żeby nie kazano mu w wojsku zmieniać fryzury. Autor zbioru pochyla się z równie wielką czułością nad listami Marii Stuart, Fiodora Dostojewskiego, czy Kurta Vonneguta co nad listami matek, które zostawiły swoje dzieci na progu przytułku…

Nie znam dobrze angielski, ale znam bardzo dobrze hiszpański i podejrzewam, że pan nie zna bardzo hiszpański bo jest pan Amerykanin a ja nie jestem Amerykanin.

 

Fidel Castro do prezydenta USA Franklina D. Roosevelta

Niezwykłe listy ludzi sławnych i do ludzi sławnych. Niekiedy, zanim stali się ludźmi sławnymi. Niezwykłe listy ludzi zupełnie anonimowych, najpiękniej świadczące o realiach. Są tak bliskie, jak szepty, każdy napisany innym stylem, inną emocją, inną bliskością. Innym głosem. Niektóre skryte za eleganckimi zwrotami, inne przeciwnie – bliskie, wręcz brutalne w detalach. Każdy niesie jakąś historię.

IMG_4241

Są tu też listy oficjalne, Leonardo da Vinci pisze list zachwalający jego talenty i odkrycia, by dostać się na dwór Ludwika Sforzy. Telegram, którym Amerykańska Baza Lotnicza informuje wszystkie jednostki w pobliżu o nalocie na Pearl Harbour: “To nie są ćwiczenia…” Nawet z tych oficjalnych komunikatów, czy pism, wydobywa się naga, niesamowicie mocna prawda czasu. Jest list japońskiego kamikadze do jego dzieci, napisał go tuż przed tym, jak rozbił samolot o amerykański okręt wojenny. “Nie będę mógł się bawić z wami w konika…” pisze ojciec, wśród kilku ogólnych zdań o bohaterstwie i dumie.

I prośba o pomoc zrzucona z tracącej paliwo Cessny na lotniskowiec amerykański. Kilka słów na kartce papieru przytwierdzonej do pistoletu: Przesuńcie helikoptery, żebym mógł wylądować. Udało się. Kto wiedziałby o tej historii, gdyby nie list?

przesyłam ci puł nerki z kobiety com jom zahował bo kawalek usmażyłem i zjadłem bardzo była szmaczna.

 

Kuba Rozpruwacz do George’a Luska

Inny list, z więzienia, wysłał zabójca Johna Lennona, Mark Chapman. Chciałby dowiedzieć się, jaką wartość ma płyta, którą Lennon podpisał mu tego samego dnia, kiedy zginął. Dużo wcześniej, w innym liście, grzecznie pisanym na maszynie, na firmowym papierze, Mick Jagger informuje Andy Warhola, który ma projektować okładkę płyty Rolling Stones, że im bardziej skomplikowany format, “tym bardziej spierdolona produkcja”. Andy Warhol jest w ogóle częstym adresatem skarbów zgromadzonych  w zbiorze Listy niezapomniane. Pisze do niego także product manager firmy Campbell, z wyrazami wdzięczności za to, że ta, produkująca zupę pomidorową,marka przeszła do historii sztuki. Do listu urzędnik dołącza konkretny zapas puszek.

IMG_4242

Listy opisują najbardziej znane i symboliczne sytuacje od kulis. Od strony, z której nigdy ich nie widzieliśmy. Nie chodzi o wstydliwe sytuacje, bardziej o odartą z wielkich analiz codzienność tych ludzi. Codzienność sytuacji. To nie są relacje z wydarzeń, tylko ich źródła. Są tu małe listy, za którymi stoją wielkie opowieści o ludziach. Ostatni, pożegnalny list Virginii Woolf do jej męża, zanim weszła do rzeki z kieszeniami wypełnionymi kamieniami (pamiętacie tę scenę z filmu Godziny?). Albo list szefa londyńskiego szpitala do redaktora “The Times”, w którym opisuje niezwykłą sytuację potwornie zniekształconego człowieka, który szuka schronienia w tymże szpitalu. Tego bohatera znacie pewnie z filmu Davida Lyncha Człowiek słoń.

IMG_4239

Są listy zdumiewające. Bratanek Adolfa Hitlera, Patrick Hitler błaga prezydenta Roosevelta o przyjęcie do armii amerykańskiej w latach 40.! Chce choć w ten sposób zmyć straszliwą hańbę nazwiska. Także do Roosevelta wysyła list 14-letni Fidel Castro z Kuby, prosząc prezydenta by przesłał mu do kolekcji banknot 10-dolarowy. W innym czasie królowa Elżbieta II wysyła zaś prezydentowi Eisenhowerowi przepis na babeczki maślane, które tak bardzo smakowały mu, gdy był z wizytą na brytyjskim dworze.

IMG_4243

Mario Puzo pisze do Marlona Brando, że tylko jego widzi w roli Ojca chrzestnego. Inny wielki pisarz, Jack Kerouac zachęca Brando, by zainteresował się ekranizacją jego powieści W drodze. Albert Einstein z uważnością odpowiada na list uczennicy, która pyta go, czy naukowcy się modlą.

Przy każdym liście – krótka i z cudownym dystansem napisana notka o kontekście, w jakim powstał. Czasem można się z niej dowiedzieć, do czego list doprowadził, a czasem pozostaje to tajemnicą. Notki tłumaczą nam te odłamki wielkich historii, ułatwiają ich zrozumienie. Same listy pozwalają usłyszeć autentyczne głosy z wielu niezwykłych epok naraz. To dowód fizycznej obecności.

Każdy, kto poważnie zajmuje się nauką, nabiera jednak przekonania, że w prawach wszechświata przejawia się pewna energia, która jest dalece bardziej potężna niż człowiek. Tym samym poszukiwanie rozwiązań problemów naukowych to działanie w pewnym sensie religijne, choć z pewnością bardzo różne od religijności osoby naiwnej.

 

Albert Einstein do Phyllis

 

 

IMG_4245 IMG_4240

 

1 Comment
  • Cosette
    Styczeń 23, 2016

    Letters of Note to cudowna strona (coś jak Brain Pickings, tyle że z listami), więc to miło się dowiedzieć, że wydano zbiór najciekawszych listów. 😉

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.