Joy z Jennifer Lawrence

To mogłaby być optymistyczna historia sukcesu, sielankowa opowieść o bezrobotnej kobiecie, która zarobiła miliony na prostym wynalazku. Mogłaby być, gdyby reżyserem filmu Joy nie był David O. Russell. Na szczęście, jak w jego dwóch poprzednich filmach (American Hustle i Poradniku pozytywnego myślenia), wszystko jest inaczej. Zresztą, szczerze – czy ktoś chciałby oglądać historię sukcesu dziewczyny, która wynalazła mopa? Raczej nie.

Historia Joy, bo tak ma na imię bohaterka, jest gorzka, przewrotna i pełna potknięć. Wszystko na tej jej drodze jest ułomne, niedokończone i niezrealizowane. Jako dziewczynka, Joy godzinami konstruowała wspaniałe światy, wycinając z papieru modele i kreśląc projekty wynalazków. Babcia (narratorka tej opowieści) zawsze wiedziała, że Joy ma talent. Ale nic z tego nie wychodziło. Wprawdzie dziewczyna dostała się na studia, została jednak w domu, żeby pomagać ojcu w małej firmie. Wprawdzie marzyła o czymś wielkim, ale szybko poznała chłopaka, który oczarował ją kubańskim śpiewem. Kilka lat później, Joy ma dwoje małych dzieci, nielubianą pracę i cały dom na głowie, bo jako jedyna z rodziny jest w miarę przytomna.

joy. lawrence de niro

Jeden z pokoi tego domu zajmuje matka, która dawno temu uciekła od życia w rzeczywistość telenowel, wystarczy jej telewizor i święty spokój. W piwnicy mieszka były już mąż, który mimo rozwodu nie zdołał się wyprowadzić, a przecież Joy nie wyrzuci go na ulicę. I właśnie wprowadza się ojciec, były mąż matki, którego porzuciła kolejna ukochana. Joy lokuje go w piwnicy z byłym mężem, w płonnej nadziei, że się nie pozabijają. Do tego babcia marzycielka, cudowna, ale trochę żywy wyrzut sumienia, bo ciągle wierzy, że Joy zrobi coś wielkiego, podczas gdy ona biegnie spóźniona do niechcianej pracy i nie ma już siły na nic, najmniej na siebie.

joy. family

Tego mopa (zwykły mop już istnieje, Joy wynajduje taki, który można wyżymać nie dotykając końcówki) wymyśli przypadkiem, raniąc sobie dłonie o stłuczone szkło, podczas sprzątania. Wszystkie poprzednie wielkie wynalazki przechodzą jej koło nosa, tata nie opłacił patentu, albo ona w coś nie uwierzyła. Jest mop, odkrycie na miarę możliwości umęczonej pani domu. Joy podchodzi do tego jednak bardzo po męsku, jako konstruktorka, szkicuje, mierzy, sama robi prototyp.

Sukces nie przyjdzie od razu, właściwie cały film jest historią porażek. Kiedy już Joy przejdzie milion niedorzecznych sytuacji, żeby przekonać inwestorkę (nowa ukochana taty), pięć razy stracić pieniądze przez oszustów, którzy wyprodukują jej bubel, czy wreszcie zderzyć się z brakiem marketingu, a więc sprzedaży – pojawi się wszechmocna telewizja.

To właśnie telewizja, którą żyje jej matka latami nie wychodząc z pokoju, rozsławi wynalazek Joy w specjalnym programie dla gospodyń domowych, w którym niemiłosiernie wystylizowane prezenterki prowadzą sprzedaż bezpośrednią. Ale tuż za rogiem czekają kolejne porażki. Dopóki Joy na kimkolwiek się opiera, ciągle coś lub ktoś doszczętnie niszczy jej osiągnięcia. Przypadkiem, z głupoty, albo przez pecha.

joy.american tv

Któregoś dnia jednak Joy bierze sprawy w swoje ręce i zupełnie niczym cowboy w samo południe, tu czysta scena z westernu: przemierza opustoszałe miasteczko, by w pokoju taniego hoteliku ostatecznie znokautować wroga.

David O. Russell, wspomniany na początku świetny reżyser, umie subtelnie grać amerykańskimi snami, odzierać je z kostiumu, wypuszczać z nich powietrze, zostawiać na środku smutne i zwiotczałe. Demitologizować amerykański sen. Ale bez oskarżeń, wielkich idei, jego filmy są po równo melancholijne i śmieszne. Każdy detal – scenografie, kostiumy, okulary i fryzury są w punkt. Jakby wyjąć telewizyjnych bohaterów z lat 80/90 i postawić w szarej rzeczywistości ludzi, którzy tę telewizję oglądają. I to mogłoby być bardzo smutne, ale jakoś jednak jest bardzo zabawne.

joy. de niro rossellini

Wielkim plusem Joy  jest obsada. Joy gra – być może za młoda na tę rolę, ale dzięki temu postać nie jest dosłowna, czyli biograficzna – Jennifer Lawrence. Drugi ulubiony aktor Russela (a przy okazji mój), Bradley Cooper tu gra szefa telewizji. Babcię i matkę grają Diane Ladd i Virginia Madsen. No i trzeba mieć piękną wyobraźnię filmową, żeby zrobić parę z Roberta De Niro i Isabelli Rossellini. Jennifer Lawrence już dostała za swoją rolę Złoty Glob, jest też nominowana do Oscara. To byłby jej drugi, pierwszego dostała za Poradnik pozytywnego myślenia tego samego reżysera. Warto zobaczyć Joy przed oscarową nocą – nagrody zostaną rozdane 28 lutego.

joy.bradley

 

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.