Festiwal Literatury Kobiet

Kilka dni temu wróciłam z Festiwalu Literatury Kobiet w Siedlcach, wydarzenia zupełnie bez precedensu, które gromadzi i wspiera autorki książek ogólnie uznawanych za kobiece. Oczywiście każdemu z wydań tego Festiwalu towarzyszy rozpalająca namiętności dyskusja, co to właściwie jest literatura kobieca. Czy są nią kryminały Katarzyny Bondy, do krwi męskie, ale pisane przez kobietę i których główną bohaterką jest kobieta? Czy do literatury kobiecej można zaliczyć powieści trafiające prosto w serce, ale pisane przez mężczyznę? Na razie te definicje się wykuwają i dobrze, każdy proces jest najciekawszy, kiedy dopiero trwa. A ten Festiwal jest prawdziwym start-upem festiwali literackich, popularne miesza się tu z fundamentalnym, słodkie z kwaśnym, męskie z kobiecym.

Czwarty raz byłam jurorką – czyli musiałam dosyć szybko i uważnie przeczytać około trzydziestu powieści. Miałam swoje faworytki i swoje zwątpienia, generalnie zazwyczaj w gronie naszego jury panuje zgodność, a już na pewno zawsze – wzajemny szacunek. Czy wolno mi zdradzać kulisy? Chyba nie 😉 Napiszę tylko, że nasze obrady, odbywające się w przeddzień gali, podczas której ogłaszany jest werdykt, zawsze są głośne, emocjonujące i pełne humoru.

Festiwal w Siedlcach ma już swoje rytuały. Przyjeżdżają autorki z całej Polski, a czasem nawet zza granicy i zawsze nieodmiennie porusza mnie ich solidarność. Wydawane przez różne wydawnictwa, z natury stanowią swoją bezpośrednią konkurencję, tymczasem zachowują się jak najlepsze przyjaciółki. I najczęściej są nimi, mimo różnic w życiorysach, temperamentach, stylach i pasjach. Nigdy w żadnej grupie zawodowej nie widziałam czegoś takiego i jest to autentyczne, imponujące zjawisko. Wpierają się, trzymają razem, radzą sobie wzajemnie, kibicują. To widać bardzo właśnie podczas Festiwalu.

Do najprzyjemniejszych rytuałów należy wspólne mieszkanie w hotelu o swojsko brzmiącej nazwie “Janusz”. Hotel “Janusz” jest kultowy. Pojawia się nawet w powieściach, które potem trafiają na konkurs i w memach internetowych. To tam odbywają się spontaniczne spotkania, które ciągną się czasem długo w nocy i bankiet, podczas którego zjeżdżający na tę chwilę specjalnie z Warszawy, konkurujący ze sobą wydawcy ściskają sobie dłonie. Mieszkając w „Januszu” pierwszy raz usłyszałam tyle osobistych, niezwykłych historii samych pisarek, że wystarczyłoby ich na wiele tomów literatury popularnej. Dobrej. Jak wiadomo, życie pisze najlepiej. 

Sama gala wręczenia nagród też jest rytuałem. Każdy kto wejdzie na scenę mówi to, co naprawdę myśli, a wzruszenie jest silniejsze niż w kluczowych scenach najbardziej wzruszających powieści. Główną organizatorką Festiwalu jest Mariola Zaczyńska, siedlecka dziennikarka, redaktorka i pisarka, a przede wszystkim dobry duch. W tym roku Mariola zaprosiła na galę Marię Czubaszek, która w swoim stylu komentowała przebieg uroczystości.

Festiwal wymyśliła grupa kilku pisarek, które po prostu lubiły się spotykać. Teraz jest ich kilkadziesiąt i myślę, że to grono będzie się powiększać. I powinno. Najważniejsze oczywiście są książki. Jury dostaje do przeczytania pakiet książek po pierwszej selekcji. Tej dokonują czytelniczki siedleckiej biblioteki i wielki ukłon dla nich za to, bo nie jest łatwo przebrnąć przez blisko sto powieści, z których nie wszystkie nadają się do czytania. Kiedy pierwszy raz brałam udział w Festiwalu, poziom wydawał mi się niski. Wśród kilkudziesięciu powieści było tylko kilka dobrych. Przebłyski. A teraz zastanawiam się, czy zysk jakiejkolwiek firmy na świecie rośnie tak szybko, jak poziom literatury popularnej w Polsce. W tym roku był najwyższy. Pełna, dojrzała, interesująca literatura popularna. Zwróćcie uwagę na ten Festiwal. Już jest o nim głośno, a będzie jeszcze głośniej.

 

W tym roku przyznałyśmy nagrody książkom: Rozdroża Sabiny Waszut i Kilka przypadków szczęśliwych Magdaleny Zimny-Louis

Jury:

Anna Dziewit-Meller, Kasia Czajka, Bernadetta Darska, Dorota Koman, Ania Luboń. 

strona festiwalu TUTAJ

AGA_6522

2 Comments
  • ewfor
    Październik 23, 2015

    Festiwal w Siedlcach ma swój wyjątkowy klimat. Kiedy pojechałam tam pierwszy raz (trzy lata temu) myślałam, że będę się czuła obco w towarzystwie Wielkich Polskich Pisarek. Jak ogromne było moje zaskoczenie, kiedy zauważyłam, że przyjęta zostałam jak… swoja – ja, której nazwiska nikt z nich nie znał. Niestety ten Festiwal ma dla mnie swoje „minusy”, wracając do domu zawsze walizka jest cięższa o kilka kilogramów (wiadomo książki) a i na półkach w domu w szybkim tempie przybywa nowych książek, bo „muszę” (CHCĘ!!!!) przeczytać wszystkie z tych nominowanych, o nagrodzonych już nawet nie wspomnę 🙂

    • AnnaLuboń
      Październik 24, 2015

      Jakie książki przywiozła Pani z ostatniego Festiwalu? 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.