Dwustronne obrazy: Andrzej Wróblewski

Zastanawiałam się, co jest najbardziej poruszające w tej wystawie. Bo, że mistrzowskie są nie tylko obrazy, ale także ich mądra, przemyślana, ekspozycja, to pewne. To zresztą dziś standard. Kurator sztuki także jest artystą, dyrygentem, reżyserem, producentem. Dowodzi orkiestrą okoliczności i artystów. Ma w rękach wszystko. Malarstwo Andrzeja Wróblewskiego, malarza słynnego, wielbionego przez wiele pokoleń, przedstawia kurator francuski, profesor Éric de Chassey. Nie jest to wystawa monograficzna, nie pokazuje całej historii malarza i jego dzieła. Ale to, co pokazuje, robi w głowie burzę.

image image image

Wróblewski (rocznik 1927) nie należał do entuzjastów odbudowy świata po wojnie. Z jego obrazów można wyczytać echa nieustającej traumy wojennej. Nawet kiedy maluje socrealne dosłowności, bohaterowie obrazów rozpadają się, giną, są ciałami, które siedzą jeszcze tylko dlatego, że trzyma je sztywne krzesło.

To malarz znany, jego wstrząsający cykl Rozstrzelania (żywy człowiek stoi tuż obok ciała, które tańczy poruszone siłą pocisku – jeden z nich jest sekundę przed śmiercią, drugi sekundę po) milion razy widzieliście w podręcznikach, gazetach, albumach. Ale nie zawsze obrazy Wróblewskiego były tak eksponowane, jak tu: widać je z dwóch stron. Po obu sztuka z zupełnie innych przestrzeni. Rewers i awers. Orzeł i reszka. Abstrakcja i realizm. I zero banału.

image

Krytycy i badacze próbują odkryć tajemnicę malarza. Czy malował po dwóch stronach płótna, bo nie stać go było na nowe materiały? To niemożliwe – myślę, oglądając obrazy od frontu i od pleców, gdzie widać drewniane rusztowania blejtram, ekscytuje mnie ten nielegalny dostęp. Musiał mieć na farby i płótna, był przecież znanym malarzem i wykładowcą na ASP w Krakowie. A jednak, to były lata 50-te XX wieku, nie było niczego. Może więc malował po obu stronach też z biedy? Malował dużo, bardzo dużo, wręcz kompulsywnie. Jakby wiedział, że ma mało czasu. Zginął na trzy miesiące przed swoimi 30 urodzinami, jak? To też tajemnica, być może zawał, a może samobójstwo. Przed śmiercią malował głównie śmierć. 30-letni mężczyzna.

image

A może taki był jego pomysł artystyczny. Żeby zderzać z sobą abstrakcję, piękne kosmiczne koła w jasnych kolorach, sztukę, która tak by właśnie wyglądała, gdyby wojna nie przecięła świata. Zderzać z realistycznymi, grubo ciosanymi sylwetkami socjalistycznych robotników, żołnierzy, ofiar. Rozstrzelanych, udręczonych, przesiedlanych, wyrywanych z korzeniami ludzi. Jeśli matka z dzieckiem, to ono martwe. Po drugiej stronie wirują planety. Jeśli dziecko z matką, umiera ona. Kobiety siedzą nieruchomo na obrazach. Na odwrocie obrazu przedstawiającego likwidację getta – abstrakcyjny i metaforyczny Niebieski szofer.

image imageKiedyś kuratorzy, wydawcy albumów, dyrektorzy muzeów decydowali o tym, która strona obrazu Wróblewskiego jest do pokazania. Dziś kurator wiesza je w powietrzu, lekko, bez przekombinowania, w dziennym świetle. Żeby, nadal, po tylu latach od wojny, socrealizmu i abstrakcjonizmu, w czasach innej sztuki, okazywały się tak mocne i aktualne, że chwilami jest to aż przerażające.

Wystawa Andrzej Wróblewski: Recto / Verso trwa do 17 maja. Obrazy możecie zobaczyć też tutaj.

 

image


Na drugim piętrze pawilonu jednocześnie
jest pokazywana jedna z lepszych wystaw, jakie w ostatnich latach były w Polsce, Gdyby dwa morza miały się spotkać. Bardzo nowoczesna, bez banału, bez łatwizny i bez linearności. Łączy współczesne wojny z pierwotnym instynktem przetrwania. Nowoczesność z plemiennym okrucieństwem. Zbiera rozmaite świadectwa rewolucji z wielu stron świata: pokazuje artystów z Bliskiego Wschodu, Chin, Korei, Egiptu, z Ukrainy. Wszędzie tam, gdzie właśnie rodzi się ferment, a sztuka jest na chwilę przed przejściem w dosłowność. Na razie jeszcze obserwuje zbrodnię, empatyzuje z ofiarami, wspiera je protestem, intuicyjnie wyczuwa istotę konfliktów, ale też zachwyca się tym materiałem, przerabia ją na obrazy, instalacje, teksty, filmy. Łączy tę wystawę z rozwieszonym niżej Wróblewskim nie tylko temat wojny. Ale też to, że nie można przejść obojętnie wobec tych dzieł, choć jednocześnie nigdy nie są one dosłowne.

image image image image image image image image image image image

 

0 Comments

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.