Dismaland – retro protest

Martwa Kopciuszek zwisa z karocy, pod obstrzałem fleszy paparazzi. Pałac z logo filmów Disney’a, główna atrakcja Disneylandu, straszy jako ruina. W wodach kanału La Manche pływają łódki pełne imigrantów, ich koszmarne figurki przywodzą na myśl czarno-białe zdjęcia z obozów koncentracyjnych. Łódkami można sterować ręcznie. Gigantyczny rekin skacze przez cyrkowe kółko, z sedesu do dmuchanego basenu. Ruiny, rozdarcia, wojna, symbole przemocy, władzy, korupcji zastępują eksponaty w tym koszmarnie mrocznym “parku tematycznym”.

dismaland. cinderella

Banksy pozostaje nadal anonimowy, choć do współpracy przy Dismalandzie zaprosił wielu znanych artystów. Opowiadają, że kontaktował się z nimi przez pośredników, nawet przez Facebooka. Na wystawie (bo to jest bardziej wystawa, niż park rozrywki, co oczywiste) można więc zobaczyć nawet najnowsze dzieło Damiena Hirsta. Są też oczywiście instalacje i graffiti samego autora wystawy.

Wszystko to jest jednak tak mroczne i tak przewrotne, że aż zbyt oczywiste. Nawet miejsce: Dismaland powstał w Weston-Super-Mare, w Somerset, dokładnie tam, gdzie kiedyś stał tłumnie odwiedzany przez turystów autentyczny park rozrywki Tropicana. Banksy opowiada o tym, jakie to wzruszające, bo odwiedzał to miejsce jako dziecko.

dismaland

Największą ironią jest to, że w pierwszych dniach od otwarcia Dismalandu, padły przeciążone ilością zgłoszeń serwery sprzedające bilety, a kolejki chętnych, żeby wejść na wystawę oceniano na kilkanaście godzin czekania. Czyli jednak atrakcja. Masowa, sensacyjna, tłumna atrakcja. Czy o to chodziło? Czy nie o to właśnie oskarża Banksy współczesny świat? Że nieszczęście jest spektaklem o najwyższej oglądalności?

trailer zapowiadający wystawę Dismaland

Zdarzają się w Europie wystawy, na które muszę polecieć. Damien Hirst w Tate Modern, David Bowie w Victoria&Albert, czy Anda Rottenberg w Berlinie. I robię wszystko, żeby na nie dotrzeć. Tym razem ani przez chwilę nie miałam takiej ochoty, mimo, że jak wszyscy, uwielbiam, cenię, śmieję się, albo w zadumie kiwam głową nad celnie ironicznymi muralami Banksy’ego. Ale co się stało tym razem? Może za prosto, za banalnie-brutalnie? Zniszczyć Disneyland, symbol mieszczańskiej bajki? Zderzyć Kopciuszka z paparazzi? Serio, to wystarczy?

Banksy pewnie teraz chichocze zacierając dłonie kiedy widzi te kolejki odwiedzających Dismaland. Ale czy sam nie złapał się w pułapkę swojej krytyki masowego, bezmyślnego pożeractwa sensacji? W końcu, Dismaland nazywa bemusement park, neologizmem, który utworzył ze słowa bemuse – ogłupiający. Ale także amusement – rozrywka.

Wystawa jest czynna tylko przez pięć tygodni, do 27 września. Jeśli ktoś z Was ją zobaczy, chętnie umieszczę tu jej/jego autorską relację, proszę o maila: autorka@cudkultury.pl 🙂  

dismaland banksy

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.