Demony w cekinach

Łatwo ją było przegapić, bo w Grand Palais największym hitem była akurat wystawa Hokusai, jednego z najsławniejszych artystów japońskich. Haiti pokazywane jest na tyłach Palais, skromnie, bez kolejki, wszyscy stoją po bilety na Hokusai, trzy, cztery godziny codziennie. Tego dnia miałam zupełnie inne plany. Wybrałam się do Palais de Tokyo, żeby zobaczyć wystawę sztuki współczesnej. Ale niefortunnie akurat wtedy zaczął się demontaż wystawy, proszę przyjść za miesiąc, zaprosiła pani.

Wracałam brzegiem Sekwany, trochę zasmucona, tak nieoczekiwanie odrzucona przez Palais de Tokyo. Na drodze stanął mi inny Palais, Grand. I wystawa Haiti. Tego dnia wiał wiatr, było zimno, jak na Paryż, kończyła się właśnie narodowa żałoba po zamachach, jeszcze nie zaczęło się szaleństwo paryskiego tygodnia mody.

image

Tak się właśnie, przypadkiem i nieoczekiwanie, wchodzi nagle w przestrzeń czarów. O szesnastej, w styczniowe popołudnie, bez planowania, prosto z najruchliwszych arterii Paryża. Totalne zaskoczenie. W jednej, choć dużej sali otwiera się świat pierwotnej magii, sztuki naiwnej, ale nie prostej, sztuki poza nurtami krytyki, salonów, aukcji. Lalki voodoo (to słowo oznacza ducha) mają tu wielkość człowieka, są niezwykle pracowicie skonstruowane z takich materiałów, jak guma i cekiny (!) i naprawdę robią wrażenie. Obrazy wyszywane koralikami, albo wyklejane brokatem, malowane kolorami raju, otwierające jednak drogę do piekła.

image image image image

Ludzie-zwierzęta, amulety, trumny malowane w kwiaty, portrety dyktatorów, którzy zawsze jakoś mają władzę od Boga, więc też są magiczni. Kompletnie niewyobrażalny świat demonów, ludzi, przyrody i naprawdę dawnych wierzeń. Rytuały voodoo przenikają się z chrześcijańską liturgią i inspirują masońskie symbole. Mieszanka dosłownie wybuchowa, fabryka mocy. Sztuka z Haiti zachowała swoją pierwotną funkcję, jest przekaźnikiem magii, a na pewno jej bliskim świadkiem.

image image image

Najbardziej zaskakujące jest jednak to, że dzieła haitańskich artystów nie są w ogóle prymitywne w znaczeniu: łatwe, czy proste. To skomplikowane rzeźby, pracowicie tworzone z zaskakujących elementów – lalek, tkanin, ukochanych świecidełek, ton cekinów, prawdziwych ludzkich kości i odpadów naszej cywilizacji – gumy, blach. Nie jest to jednak w żadnym razie śmietnik, nie jest to nawet sztuka hermetyczna estetycznie – jest tak piękna, mocna, doskonale skomponowana, że na każdym robi piorunujące wrażenie. Zwiedzający chodzą jak w transie, niemal w zupełnej ciszy.

image

Obrazy, czasem malowane jak przez dziecko w religijnym natchnieniu, a innym razem wybitnie surrealistyczne – domyślam się, że niejeden artysta wystawiany we współczesnych galeriach zachodniego świata marzyłby o takim talencie.

Jest też pewna przewrotność w historycznym znaczeniu tej wystawy. Haiti było kiedyś kolonią francuską, nadal mówi się tam też po francusku (i po haitańsku), lokalnie wykoślawione funkcjonują francuskie nazwy i nazwiska. Ta wystawa w centrum Paryża jest jak przejście do innego świata, bardzo mocnego. Tam, gdzie magia jest równie realna, co codzienność, czary i demony funkcjonują na tych samych prawach, co ludzie. To zresztą jeden z najbiedniejszych krajów świata, doświadczony przez historię, wojny, dyktatorów, rewolucje, a do tego huragany i cyklony znad Morza Karaibskiego.

imageimageimage

Wystawa w Grand Palais prezentuje 200 lat sztuki haitańskiej, od początku XIX wieku do dziś. 170 dzieł autorstwa 60 artystów. Bardzo różnych. Nie jest jednak ułożona stylami, szkołami, czy wpływami, tylko tematami. W każdym jest magia, pierwotność, głębokie, niepokojące piękno. I piekielna wręcz, jakby uparta precyzja wykonania.

Jeśli jesteście, lub będziecie teraz w Paryżu, koniecznie tam zajrzyjcie. Projektanci mody, artyści i wszyscy szukający mocnych inspiracji na pewno już tam byli.

image

Dokładnie takie czaszki znowu lubi moda (pokazał je ostatnio John Galliano w swojej pierwszej kolekcji dla domu Margiela). Tutaj to prawdziwe ludzkie czaszki, obszyte koronkami, cekinami, kryształami. Moja ulubiona ma zamiast kapelusza strojną lalkę.

image imageNigdy bym się nie spodziewała, że na żywo poczuję klimat Carcosy z serialu True Detective – zwiedzający wystawę najpierw widzą ruchomy cień kobiecej głowy z rogami, tuż za sylwetkami demonów (precyzyjnie pokrytych cekinami oczywiście). Te cienie rzuca prezentowana za przepierzeniem oszałamiająca instalacja – przepiękne i straszne głowy kobieco-koźle obracają się na delikatnych linkach, rzucając na wszystko blask kryształowych koralików, którymi są ozdobione. Przed nimi wąż z koźlą głową.

image image image image imageimage

Wystawa gromadzi też prace współczesne, wideoinstalacje, dialogi artystów z naszej części świata z historią i sztuką haitańską. Pewnie najdroższy jest obraz Basquiata, ale wobec bogactwa wyobraźni i kompozycji Haitańczyków, nie robi aż takiego wrażenia.

image image

Wystawa Haiti trwa do 15 lutego, Grand Palais, Paryż.

 

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.