David Hockney kończy 80 lat

Dokładnie dziś, 9 lipca, jeden z najsłynniejszych żyjących malarzy, Brytyjczyk David Hockney, kończy 80 lat. Z tej okazji przez pierwszą połowę roku w londyńskiej galerii Tate wisiała wielka retrospektywa jego twórczości. Na drugą połowę roku Hockney’a przejął Paryż – od lipca jego obrazy można oglądać w Centre Pompidou. Obie wystawy są hitem. Kolejki oplatają instytucje, wydłużane są godziny zwiedzania (w czwartki w Pompidou do 23).

Bigger splash

Gdzie David Hockney świętuje urodziny? Być może w londyńskim studio w Kensington. Albo w jednej z dwóch rezydencji, które ma w Kalifornii. Ich doskonale urządzone wnętrza można oglądać na jego obrazach. Wielkoformatowe, nasycone mocnymi kolorami, miejscami połyskujące, miejscami matowiące się różnymi rodzajami farb płótna, malowane z ewidentnymi nawiązaniami do renesansu, są tak naprawdę kadrami, współczesnymi kompozycjami jak z filmów. Albo Instagrama. Hockney wymyślił swój Instagram już w latach 60.

Na jego obrazach widać przerwany ruch, codzienne, zwykłe sytuacje, ludzi którzy właśnie spojrzeli na siebie, plusk wody w basenie, do którego ktoś właśnie wskoczył. Zwykłe sytuacje zatrzymane na ogromnych płótnach malowanych godzinami. Hockney ma rewelacyjne wyczucie stylu, proporcji, czasu i emocji. Wie, że sprawy ciche znaczą więcej, słowa i obrazy skromne w treści wybrzmiewają głośniej.

Sale Centre Pompidou wypełnia tłum. A jednak obrazy Hockney’a są tak mocne, tak zachwycające i piękne, że z czasem ludzie przestają mi przeszkadzać. Barwy wibrują, skromne kompozycje odbijają się na siatkówce, jak stemple. Żadna reprodukcja nie oddaje nawet w części wrażenia, jakie robią te obrazy widziane na żywo. Oglądam wystawę w czwartek, około godziny 21. Trzeba mieć na nią dwie godziny, w każdym razie – warto.

Hockney portretuje najważniejszego kochanka, potem kolejnych, przyjaciół, ludzi znanych i mniej znanych, rodziców, matkę, kolekcjonerów sztuki i amerykańskich bogaczy. David Lynch musiał znać te obrazy kręcąc „Mullholland Drive”. Luca Guadagnino nazwał swój film tytułem najsłynniejszego obrazu Hockney’a: „Bigger Splash”. Nikt nie maluje tak basenów oświetlonych kalifornijskim słońcem, jak Hockney. Nikt nie nadaje im takiego znaczenia. Obrazy Hockney’a z lat 60. i 70. są jak inna ikona – film „Powiększenie” Antonioniego. W kadrze nic się nie dzieje, dlatego dzieje się wszystko.

Wystawa pokazuje wszystkie najsłynniejsze obrazy brytyjskiego artysty, ale także, co niezwykle cenne i ciekawe – jego najnowsze prace. 80-letni Hockney bawi się tabletem, niezwykle udanie zresztą – można zobaczyć jak powstaje jego animowany obraz. W jednej z ostatnich sal prezentowana jest zachwycające instalacja. Na czterech ścianach – każda składa się z dziewięciu ekranów – wyświetlana jest ta sama leśna droga o innej porze roku. W każdym z ekranów obraz jest lekko przesunięty, dzięki czemu tworzą mozaikę, kalejdoskop, żywy, filmowy collage. Instalację można zobaczyć na stronie Hockney’a, choć – znowu – na żywo robi nieporównywalne wrażenie.

Cztery pory roku – niesamowita instalacja – ZOBACZ TUTAJ

Podczas wystawy nie wolno robić zdjęć, zakaz jest wyjątkowo skrupulatnie przestrzegany. Dlatego ilustracje do tego wpisu to screeny ze strony DH, a także fotografie z katalogu Centre Pompidou. Zresztą, Hockney kocha collage, zapożyczenie, fotografię, wykorzystuje je po swojemu, starałam się więc trochę oddać tego ducha. Wystawa pokazuje też jego genialne collage zrobione z dziesiątek zdjęć polairoidowych. Hockney jest artystą bezbłędnym, obdarzonym tak świetnym wyczuciem drobiazgu, że cokolwiek robi, to jest silnie poruszające. Trafione w punkt. Klasyk, który uwielbia bawić się renesansem (niektóre obrazy zawierają nawet jego kopie wielkich mistrzów, ale zawsze w jakimś nowym kontekście), ale jednocześnie pozostaje spektakularnie współczesny. Wystawa potrwa do 23 października, warto uwzględnić ją w planach.

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.