David Bowie jest w Berlinie

Nie było łatwo tam wejść. Właściwie nie było to możliwe w ogóle. Przyjechałam do Londynu tylko na trzy dni w zupełnie innych sprawach. “Błagam, muszę zobaczyć tę wystawę”  nie działało na strażników w Victoria& Albert, jednej z największych i najsłynniejszych galerii świata. Ilość osób dziennie wpuszczanych na wystawę David Bowie Is była regulaminowo ograniczona. Błagam. Nic. Dopiero legitymacja prasowa z międzynarodowym logiem ELLE otworzyła drzwi tego sezamu. Jak się za chwilę okazało – kryjącego prawdziwe skarby.

David Bowie to jest moja miłość z dzieciństwa. Tajemnicą pozostaje dla mnie, jak to się stało, że po krótkiej fascynacji Michaelem Jacksonem (co w wieku dziecięcym zrozumiałe) nagle wszedł mi David Bowie. Akurat on sam nie był wtedy w szczytowej formie, pamiętam, że nuciłam piosenki z płyty Never Let Me Down, zgodnie uznanej za najsłabszą w jego historii. Ale był też film, Labirynt, najpiękniejsza bajka, jaką mogłam wtedy zobaczyć (rok 1986).

Potem zaczęłam dorastać, David Bowie zaczął się starzeć, spotykaliśmy się wiele razy przez kolejne lata, kiedy on docierał do mnie jako jedna z największych i najciekawszych ikon kultury. Do Londynu pojechałam służbowo, ale myślałam tylko o tym, żeby zobaczyć tę wystawę. Londyn zresztą nie dawał o niej zapomnieć. Bowie wisiał wszędzie – na plakatach, na autobusach, nawet na wystawie domu handlowego (zobacz: trzy ostatnie zdjęcia). David Bowie Is Here – David Bowie jest tu – to było widać. Jego Obecność.

Teraz David Bowie jest w Berlinie. Jeszcze przez dwa tygodnie (przeniesiona z londyńskiej galerii Victoria&Albert wystawa cieszyła się takim powodzeniem, że przedłużono termin). Berlin to tylko 5,5 godziny jazdy pociągiem z Warszawy. Warszawa – piosenkę pod tym tytułem Bowie skomponował mieszkając w Berlinie przez kilka burzliwych lat. To miasto nie jest przypadkowe.  Bowie był bardzo zaangażowany w kreowanie tej wystawy. I jest na niej naprawdę wszystko, co trzeba i warto o nim wiedzieć. Na dodatek skomponowane, przedstawione i pomyślane w taki sposób, że nie ma szans oprzeć się: jego przekornemu urokowi, jego inteligencji, jego seksualności i teatralnej niedosłowności. Jego demoniczności. Jego gustowi, jego kiczowi, jego metamorfozom od kosmity do dandysa. Jego czarom.

Zakładam słuchawki na uszy i idę. Na cokolwiek spojrzę, w uszach inna melodia albo inny tekst, idealnie zgodny z tym, na co patrzę. Ground control to Major Tom. Ashes to ashes dust to dust. My little China girl… let’s dance. Nie tylko muzyka. Także on komentujący, z fragmentów filmów, czy podczas prób. Oglądam rękopisy i stykówki. Urywki, zdjęcia, ślady procesów, które prowadziły do powstania jego płyt i filmów. Kostiumy, całe gabloty doskonale wyeksponowanych kostiumów z kontekstem – wideo lub scenografią z teledysku, koncertu… Ślady spotkań z największymi twórcami – wspólne sesje nagraniowe, zdjęciowe, wspólne czasy (Lou Reed, Iggy Pop). Historia Bowiego to epoka i wcale nie jest to historia wielkiej osamotnionej gwiazdy, tylko aktywnego kreatora wydarzeń. Nie zawsze rzeczywistych. Ale na tej wystawie także rzeczywistość staje się legendą. Nawet jeśli Bowie jest dla Was z innej planety (a nawet z wielu innych planet), warto zobaczyć, jak świetnie to jest zrobione.

Więcej zdjęc tutaj

DavidBowie-17-1021x1024 DavidBowie-13-766x1024 Playback_HansaStudios_1977-1024x714 DavidBowie-11-732x1024 DavidBowie-02-740x1024 image image image

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.