David Bowie: czarna gwiazda

W dzień swoich 69 urodzin David Bowie wydał swoją 28 płytę. Inną od wszystkiego, co do tej pory nagrał. Na okładce tylko gwiazda, to pierwsza płyta, której nie firmuje fotografia artysty. Niżej gwiazda w kawałkach – układają się w napis BOWIE. Autor okładki współprojektował doskonałą wystawę David Bowie Is. Już ta wystawa zapowiadała, że Bowie jest w świetnej formie artystyczno-intelektualnej. Że wie, ile wystarczy, żeby było w punkt. Czy też może raczej – w gwiazdkę 😉

Blackstar, czarna gwiazda to nie symbol blichtru i gwiazdorstwa. To aluzja do początków – na płycie jest dużo saksofonu, brzmiącego jazzowo, improwizacyjnie, szaleńczo i dobrze. Jest mrok, melancholia, ale nie zawodzenie. Jakby Bowie wracał do jakiejś prehistorii, nie tylko swojej, ale i swoich fascynacji. Do młodości, ale już mądrzejszy o całą karierę.

Spokojny, kołyszący rytm czasem wymyka się spod kontroli i wpada w dzikość. Ale większość płyty jest refleksyjna, delikatna, jednocześnie bogata, gęsta. Jest spokojnie, już jest dobrze. 

Bowie śpiewa lekko. Głosem wyraźnie innym, niż kiedy porywał swoimi najbardziej znanymi songami. Głosem przyprószonym, na granicy starości, a jednak spokojnym. Bez obawy, że go traci, jakby teraz nie musiał już być głośny. Zen. (Look up here, I’m in heaven. I’ve got scars that can’t be seen, śpiewa).

I żadnych ukłonów w stronę trendów. Zero elektroniki, indie, nawet popu, który Bowie umiał oprószyć złotem, jak nikt. Siedem utworów doskonale zagranych, zinstrumentalizowanych, przywołujących brzmienie punkowych gitar, surowość prawdziwej perkusji, żywy, klubowy saksofon. Płyta, która jest materializacją pojęcia “dobra muzyka”, bez cienia metafory.

W ostatnim roku przed 70-tką David oswoił niepokoje, teraz wplata je w tło swoich piosenek. Oswoił bunt, to on nadaje tempo, pilnuje więc porządku. Oswoił poezję, lekko unosi się nad ziemią, ale patrzy Wam prosto w oczy. Zakończył poszukiwania, połączył wszystko, co znalazł najlepszego w jeden amalgamat. Jedna z największych żyjących gwiazd muzyki nadaje ton, wydaje płytę bardziej awangardową niż najmodniejsi twórcy. Dystansuje ich o milion gwiazd, wyznacza trendy na najbliższe lata. To będzie jedna z najbardziej znanych płyt Bowiego, będą ją grać na pokazach mody i inspirować się nią pisząc scenariusze. Ikoniczna płyta, choć bez jednego przeboju. Prawdziwa gwiazda.

blackstar.bowie

 

11.01.2016

Nikt nie wiedział, że Bowie nagrywa tę płytę będąc chorym. Że choć urodzinowa, ukazuje się w przeddzień Jego śmierci. Video Lazarus być może miało być pożegnaniem. Dla mnie to bardzo smutny dzień. Ciągle myślę, że przecież David Bowie nie mógł umrzeć. Bo jak? On?

 

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.