Common Table (4)

Musimy iść do Kaskrut, jeszcze bardziej entuzjastycznie niż zwykle zawołała Dorota. Musiałyśmy. To miejsce jest świątynią dobrego jedzenia, chociaż jest skromne, minimalistyczne, nowoczesne. Właśnie tak, tam chodzi tylko o jedzenie, reszta, choć idealnie wymyślona, ma nie przeszkadzać.

Jest jeszcze leniwie, styczeń, miasto nie obudziło się po dwutygodniowych świętach. Dorota zamawia sałatkę z marynowanego buraka, jabłka, z pokrzywą wietnamską i prażoną dynią.

image image

Ania siekane surowe serce wołowe z majonezem z dodatkiem żubrówki plus płatek ciasta cygaretkowego z czarnuszką.

Ania: Czuję się trochę jak kanibal. Uwielbiam tatar, ale teraz, po raz pierwszy czuję, że to zwierzę do niedawna żyło. Spróbuję jednak przewartościować to doświadczenie: jem surowe serce żeby zyskać siłę na nowy rok. Smakuje tak delikatnie, jak płatki jakiegoś kwiatu. Jest aksamitne. Piękne.

przystawka-1

Chyba muszę przestać jeść mięso. Jem już coraz rzadziej, tylko z potrzeby, już nie dla rozrywki. Staram się doceniać, co ono mi daje, nie jeść go na marne, bezmyślnie. I dziś jedząc to serce mam właśnie takie wrażenie, że to nie jest jedzenie bez sensu. Ale najbardziej smakuje mi to niesamowite pieczywo, kruche, cienkutkie jak płatek. Jest z czarnuszką.

Dorota: Czarnuszka jest pyszna. Dodaję jej do bardzo wielu potraw. Trzeba jednak uważać, bo jak się jej sypnie za dużo, potrawa staje się za ostra. Posypuję nią chleb, ostatnio paszteciki z kapustą i grzybami. Dodaję do serów.

ciasto-cygaretkowe

Wszystko, co tu jemy jest podane na bardzo prostej zastawie. Ale składniki i smaki są tak dobrane, że czuć każdy z nich osobno, a kiedy się łączą powstaje doskonała kompozycja. To prawdziwe mistrzostwo. Chcemy wiedzieć wszystko: skąd te składniki, dlaczego taka nazwa i jaka idea stoi za tym miejscem. Pytamy kucharza.

Michał: Menu zmieniamy co tydzień. Dzięki temu możemy pokazać wiele różnych smaków. Nasz zespół jest bardzo młody, szef kuchni nie ma 30 lat. Mamy głowy pełne pomysłów i każdy z nas szuka inspiracji gdzie indziej. Zawsze zależy nam na tym, żeby nasza kuchnia była innowacyjna. Większość zakupów robimy sami w Hali Mirowskiej. Bardzo dużo pomysłów na dania powstaje właśnie podczas zakupów. Restauracja nazywa się Kaskrut, to spolszczony wyraz francuski oznaczający małą kanapkę, przekąskę. Idąc rano do pracy, nie spodziewałem się, że będę dziś udzielać wywiadu! 🙂

Michał

To, co jadłyśmy, to przystawki. Dorota zamówiła jeszcze danie. Żołądki indycze, z puree z pasternaka i marchewką.

Dorota: Chyba nigdy podczas naszych spotkań nie jadłyśmy jeszcze takich ładnych dań!

Zachwyciła się i złapała za aparat.

danie-główne image

Dorota: To jest dokładnie to, po co chodzę do restauracji. Żeby zjeść coś, czego sama nie robię. Coś zupełnie innego i nowego. To danie jest niezwykle lekkie, nie spodziewałabym się, że podroby mogą być tak… finezyjne. I znowu taka prosta i celna kompozycja: pasternak i marchew.

Ania: Kucharze tutaj mają po prostu dobry gust. Skąd wiadomo, jakie składniki łączyć?

Dorota: To kwestia doświadczenia. Np. genialnie smakują ziemniaki z rozmarynem. Ale już z bazylią zupełnie nie. Tutaj wszystko pasuje idealnie. I jest delikatne, ale nie mdłe. Bo to nie polega na tym, że jedzenie musi być słone, tylko musi być smaczne. Ale wiesz, że żeby gotować takie lekkie, pyszne, niewymuszone potrawy, trzeba mieć spokojną głowę.

Ania: Jedzenie zależy od stanu emocjonalnego kucharza?

Dorota: Tak! Żeby tworzenie potrawy było przyjemnością, nie można mieć zmartwień.

image stol deserZamawiamy deser. Jest oczywiście znowu tak bardzo dobrze. To pokruszone lody z mleka kokosowego i banana, ananas i lekkie dotknięcie orzechowej praliny. Właśnie tak, dotknięcie. Deser wygląda jak kompozycja rzeźbiarsko-malarska. Ważne są faktury, kolory i oczywiście smaki. Ananas i pralina są słodkie, ale lody nie. Ten sposób przyrządzania i podawania potraw dowodzi, że żeby poczuć się sytym, wcale nie trzeba zjeść dużo (porcje nie są duże), wystarczy zjeść świadomie, delektując się smakiem.

Dorota: Skoro tak dobrze zaczęłyśmy ten rok, chciałam Cię spytać o Twoje postanowienia noworoczne.

Ania: Powiedz najpierw o swoich.

Dorota: Chcę, żeby mój blog jeszcze bardziej się rozwijał. Mam zamiar odkrywać zupełnie nowe rejony. Planuję zająć się zdrowszym jedzeniem, choć nadal musi być ono smaczne. Dla mnie nowy rok jest zawsze trochę nowym otwarciem, chcę w to wierzyć i potrzebuję tego. Spisuję sobie na karteczkach, hasłami, to, co jest ważne i to, co chciałabym w tym roku osiągnąć. Na studiach Hanna Krall nam opowiadała, że zapisuje swoje pomysły na kartonikach od rajstop! Ja też zbieram takie kartoniki, a czasem serwetki, wszystko, co mam pod ręką, kiedy olśni mnie nowa myśl. Moje noworoczne życzenia są zbieżne z marzeniami, to nie są wymagania. Gdzieś czytałam, że jeśli masz jakieś marzenie, powinnaś je zapisać, bo wtedy o nim myślisz i dążysz do jego spełnienia. A jeśli masz kłopot i go zapiszesz, zobaczysz go z innej perspektywy. Trzymam się tego.

Ania: A ja inaczej. Nigdy nie robię postanowień noworocznych. Ani urodzinowych. Może dlatego, że mnie postanowienia krępują. Potrafię powstrzymać się od robienia złych rzeczy dla siebie, ale tylko, jeśli mam wybór, a nie kiedy ktoś, albo ja sama zabronię sobie czegoś robić. Swoje marzenia modyfikuję, ale nie narzucam sobie planu. Wtedy udaje mi się go zrealizować.

Dorota: Ja potrzebuję mieć listę i plan. One mi dużo spraw porządkują. Są jak menu na przyjęcie. W tym roku postanowiłam też, że będę entuzjastyczna tylko do tego, co naprawdę mnie zachwyca. Bardzo mi się spodobał tekst Maryl Streep, który cytowała niedawno na Facebooku Krystyna Janda. Żeby dać sobie prawo do układania świata zgodnie z sobą, żeby się tak bardzo ze wszystkim nie mocować. Nic wbrew sobie.

image

Co powiedziała Meryl Streep (cytuję za Krystyną Jandą):

Nie mam już cierpliwości do pewnych rzeczy, nie dlatego, że stałam się arogancka, ale po prostu dlatego, że osiągnęłam taki punkt w moim życiu, gdzie nie chcę tracić więcej czasu na to, co mnie boli lub mnie nie zadowala. Nie mam cierpliwości do cynizmu, nadmiernego krytycyzmu i wymagań każdej natury. Straciłam wolę do zadowalania tych, którzy mnie nie lubią, do kochania tych, którzy mnie nie kochają i uśmiechania się do tych, którzy nie chcą uśmiechnąć się do mnie. Już nie spędzę ani minuty na tych, którzy chcą manipulować.Postanowiłam już nie współistnieć z udawaniem,hipokryzją, nieuczciwością i bałwochwalstwem. Nie toleruję selektywnej erudycji, ani arogancji akademickiej. Nie pasuję do plotkowania. Nienawidzę konfliktów i porównań. Wierzę, że w świat przeciwieństw i dlatego unikam ludzi o sztywnych i nieelastycznych osobowościach. W przyjaźni nie lubię braku lojalności i zdrady. Nie rozumiem także tych, którzy nie wiedzą jak chwalić lub choćby dać słowo zachęty. Mam trudności z zaakceptowaniem tych, którzy nie lubią zwierząt. A na domiar wszystkiego nie mam cierpliwości do wszystkich, którzy nie zasługują na moją cierpliwość.

image

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.