Casanova w Warszawie

W upalny czerwcowy wieczór zawitał do Warszawy Giacomo Casanova. Tak naprawdę przyjechał zimą 1765/66, ale to, że premiera była w ostatni dzień maja, a kolejne spektakle w czerwcu idealnie pasowało do atmosfery przedstawienia. Gorącej, nocnej, czarownej. Casanova, bywalec europejskich salonów, mason, pisarz i uwodziciel przyjechał do Warszawy, w której rządził król Stanisław August Poniatowski. Wszedł w towarzystwo, wdał się w romanse z balerinami, w pojedynek z hrabią Branickim, uczestniczył w rytuałach loży masońskiej i spektaklach włoskiej opery baletowej. To wszystko barwnie opisał na kartach swojego pamiętnika. I tyle. I być może nikogo to dziś nie obchodzi, choć nie wszyscy wiedzą, że Casanova w ogóle mieszkał w Warszawie. Ale dyrektor Baletu Narodowego i jego główny choreograf, Krzysztof Pastor zrobił z tego tematu perełkę.

casanova.bal.u.czartoryskich

Pastor, nawet kiedy wystawia balet o Casanovie, do muzyki Mozarta, o Warszawie XVIII wieku, robi to nowocześnie, intertekstualnie, ale też super prosto. Przecudnie przebrani za arystokrację tancerze, w perukach, sukniach i surdutach, nagle stają się lalkami, wykonują mechaniczne ruchy, układy z nowoczesnego tańca. Ale za chwilę na scenę wkraczają tancerze z tamtych lat, żeby przed królem odegrać antyczne przedstawienie, w klasycznych układach.

Casanova w Warszawie zaprzyjaźnił się z zespołem ówczesnej opery, bo był to zespół włoskich tancerzy i śpiewaków, wysoko zresztą cenionych przez króla. Piękne czasy, kiedy podczas przedstawień baletowych można było też usłyszeć operowy śpiew – teatr to teatr. Na scenie Teatru Wielkiego ożywa teatr czasów stanisławowskich, przed nami scena, na której scena, której przygląda się król. Oglądamy ją od tyłu, widzimy tył dekoracji, pełgające ogniki świec.

casanova.teatr

Tekst w tekście, teatr w teatrze, historia w historii, jak szkatułkowe opowieści wówczas tak lubiane. Scenografię i kostiumy stworzył wybitny artysta, Włoch Gianni Quaranta, laureat Oscara za film Pokój z widokiem. Są równie niedosłowne, a jednak prawdziwe, jak cała inscenizacja. Czaru temu spektaklowi dodaje fakt, że kiedy Casanova mieszkał w Warszawie, przebywał dokładnie w miejscu, w którym dziś stoi Teatr Wielki, bo wtedy był tam kompleks budynków, w których zatrzymywali się dostojni goście.

Najbardziej w spektaklach Krzysztofa Pastora lubię układy zbiorowe, kiedy grupy tancerzy idealnie zgrane tworzą złożone organizmy. W ostatnim akcie Casanova trafia do żeńskiego klasztoru, chcąc się tam skryć. Taniec zakonnic, czarno białych, dwubiegunowych, jak w Matce Joannie od Aniołów Jerzego Kawalerowicza, jest minimalistycznie mocny, zwłaszcza kiedy przenosi mniszki w poziom uniwersalnej, silnej kobiecości.

casanova.zakonnice

Wcześniej, takich zachwycającym momentem jest scena w świątyni wolnomularskiej.  Masońskie tradycje to przecież też rytuał, zakon, symbolika. Wymarzone sytuacje dla choreografii Krzysztofa Pastora.

casanova.masoni

Casanova musiał wyjechać z Warszawy, bo po stoczonym pojedynku popadł w niełaskę towarzystwa. Nigdy już tu nie wrócił. 20 lat później poznał Mozarta, pewnie dzięki temu, że obaj byli masonami. Pomagał zresztą stworzyć libretto do opery Don Giovanni, miał jak wiadomo, sporo do powiedzenia w kwestii romansów. Libretto do Casanovy w Warszawie napisał Paweł Chynowski na podstawie pamiętników Casanovy. Choreografię ułożył Krzysztof Pastor do muzyki Mozarta. Wszystko idealnie się łączy, nawet jeśli jest tylko epizodem większej opowieści o legendarnym uwodzicielu.

casanova.pojedynek

foto Ewa Krasucka, ze strony Teatru Wielkiego TUTAJ

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.