Brak kultury

Sobota, wrzesień. Środek kampanii wyborczej.

Na tę jedną sobotę trzy partie polityczne zaplanowały swoje konwencje. Czyli nowocześnie zrealizowane show telewizyjne, doskonale rozpisane dramaturgicznie, zaprojektowane scenograficznie, rozplanowane kamerowo. Zastanawiam się, jakie taka konwencja ma budżety. Myślę, że sporego show telewizyjnego nadawanego między sytymi blokami reklamowymi. Teoretycznie partyjne zjazdy, w praktyce reklamowe niby programy telewizyjne. Przez to nie mogę obejrzeć prawdziwego programu tv, od którego, kiedy mogę, zaczynam sobotę. Programu, w którym pięć osób ze świata kultury rozmawia o świecie na nieco innym poziomie, niż codziennie komentujący wydarzenia politycy.

Rozumiem, że konwencje trzech największych lub rządzących partii to super ważne wydarzenie dla telewizji. Choć czy na pewno rozumiem? Dlaczego na antenę live wpuszczane jest doskonale przygotowane pijarowsko, klasycznie reklamowe show? Czy prezentacja nowego iPhone i iPad była transmitowana przez duże stacje telewizyjne? Raczej nie. A konkurent Apple, Samsung też słono płaci za czas reklamowy, za każdą jego sekundę.

A my udajemy, że te partyjne konwencje to jest coś więcej, niż reklama.  

Czekając na mój ulubiony program, którego goście to nieraz wielkie osobistości, znani pisarze, reżyserzy, reporterzy, aktorzy ze starszego pokolenia, naprawdę mający coś do powiedzenia, potulnie myślę: OK. Jest kampania, chyba nie powinnam wymagać, żeby konwencje polityczne ustępowały miejsca programowi ogólnie kulturalnemu. Tylko właściwie dlaczego? Wszyscy tak myślimy i myślą tak wydawcy w najbardziej oglądanej telewizji informacyjnej. To jest oczywiste. Kultura jest czymś niszowym, nie niezbędnym, nie do końca zrozumiałym, nie bardzo interesującym widza. Tak myśli telewizja i tak formatuje odbiorców. I to się sprawdza, widz telewizji, w której nie ma treści kulturalnych, przestaje ich potrzebować.

Jestem w kinie.

Napisała do mnie przyjaciółka, kiedy oglądając kolejne przemówienia polityków czekam na program ogólnie kulturalny. Jest w kinie, ogląda film, który będzie recenzowała dla pewnego legendarnego pisma kulturalnego. Film nieciekawy, wysyła do mnie SMS-y przyjaciółka. Przy okazji skarży się, że okropna makieta pisma, że coś tak brzydkiego, zaniedbanego, zapomnianego. Nie ma pieniędzy na kulturę, na teatry, kina studyjne, na grafików, którzy zrobiliby ładną makietę pisma o kulturze. A może to po prostu nie wydaje się takie ważne? Może nie jest pierwszą potrzebą dla kultury, żeby wyglądać ładnie? Interesująco? Zachęcająco?

Polityków i media nie interesuje kultura, nie wiedzą jeszcze, że bez niej życie nie ma błysku, szlifu, zachwytu. Ludzi kultury często nie interesuje estetyka. To także błysk, szlif, zachwyt. Estetyka, piękno to też kultura. Na świecie, gdzie kultura nie jest niczym wstydliwym, niszowym, ani biedującym, gdzie już dawno zrozumiano, że jest podstawą edukowania ale też niezłym biznesem – kultura kocha modę, nie wstydzi się piękna, ani swojego potencjału.

Kultura kształtuje gust, a nie wstydzi się sukienki od projektanta. U nas wstydzi się jej nawet pani premier. 

Nie jestem w stanie serio traktować obietnic polityków w rui, miesiąc przed wyborami. Zauważam tylko, że jedna pani premier konsekwentnie nosi kolczyki z kryształami, druga z kryształami broszkę. I to z pewnością najpewniejszy fakt na ich temat. Kultury w ich programach i tak nie będzie, w każdym razie na tych konwencjach realizowanych jak Mam talent, tylko bez talentu, nic o tym nie mówią. Mówią za to słabo po polsku. Może od zbyt dawna oglądają telewizję, w której kultura się “nie ogląda”?

Program, o którym piszę: Drugie Śniadanie Mistrzów, TVN24. Programy partii – obiecujące.

 

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.