Arcyoszust, De Niro jako Madoff


Bernard Madoff, dla najzamożniejszej society USA – Bernie, gorączkowo wypisuje czeki na nazwiska najbliższych współpracowników i rodziny. Jest grudzień 2008, kryzys w Stanach w zenicie, Bernard wie, że już nie uratuje swojego biznesu. Musi przyznać się, że jego fundusz funduszy, czyli firma inwestująca pieniądze największych światowych banków i najbogatszych ludzi świata, to oszustwo. Piramida. Od kilkunastu lat Madoff nie inwestuje powierzonych mu pieniędzy, nie obraca nimi, nie sprawia, że zarabiają. Mimo to swoim klientom obiecuje roczny zysk, jakiego nie dostaną nigdzie. I wypłaca go. Z pieniędzy kolejnych, nowych klientów. Madoff, rzekomy mistrz inwestycji, jest autorem największej w dziejach piramidy finansowej.

Kiedy to się okazuje, świat jest w szoku. Madoff to taka marka jak Sony, Marlboro i Mercedes razem. Działa na rynkach od lat 60. Jest założycielem giełdy, prezesem i członkiem rad nadzorczych najpoważniejszych amerykańskich instytucji finansowych (w jednej scenie syn Madoffa, Mark, wymienia te instytucje, lista się nie kończy). Madoff zawdzięcza swój sukces PR-owi na skalę dotąd niespotykaną. Jest mężem zaufania, bo wykłada miliony na działania charytatywne, bo inwestuje pieniądze fundacji, a także światowych banków (szwajcarskich też), wielkich gwiazd Hollywood, sportu, biznesmenów. Jego ofiarami nie padają zwykli ludzie – żeby trafić do Madoffa, trzeba mieć przynajmniej 10 mln dolarów. I potem to właśnie będzie w kółko powtarzał: nie ograbiłem biednych. Trudno cokolwiek wyczytać z jego twarzy.

Film HBO, który miał premierę w maju, ale nadal można go obejrzeć na platformie HBO GO, jest długi, wnikliwy i pozbawiony emocji jak sam Madoff. A jednak trudno się od niego oderwać. Finansistę gra Robert De Niro – który całkowicie pozbył się swojego aktorskiego ego, swojej markowej silnej obecności, a także części włosów – metamorfoza w Madoffa jest zachwycająca. Nie ma też śladu po magnetycznym spojrzeniu aktora – oczy Berniego są puste, szklane, tępe, nie wilgotnieją, ani kiedy Madoff przyznaje się rodzinie, że wszystko na czym zbudował ich życie jest oszustwem, ani kiedy żona zapowiada, że popełni samobójstwo, ani kiedy syn je popełnia. Nie spoileruję, historia rodziny Madoffa jest dosyć znana. On sam nadal odsiaduje karę 150 lat więzienia, obaj synowie zapłacili za przekręt ojca życiem. Mark popełnił samobójstwo, Andrew umarł na nawrót chłoniaka (tak, być może umarłby i tak, ale może jednak nie).

Madoff z synami Markiem i Andrew

Ruth Madoff, żona od 50 lat. Genialna Michelle Pfeiffer

Film bardzo mocno koncentruje się na rodzinie Madoffa. Jego żonę, Ruth, gra fantastyczna Michelle Pfeiffer. Rodzina oczywiście przeżywa niewyobrażalny koszmar. Wszystko wskazuje na to, że nie wiedzieli o tym, że ich zamek jest z piasku. Zawsze wiedli życie najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi świata. Dziś FBI zabiera nawet bieliznę Ruth, żeby sprzedać ją na aukcji. Pytany kilka lat po wybuchu skandalu syna Madoffa, dlaczego nigdy nie wystąpił publicznie, nie bronił się przed oskarżeniami, że też kradł – odpowiada, że ich nieszczęście, nagonka, rozpad rodziny i śmierć brata były niczym wobec cierpienia tysięcy ludzi, którzy stracili wszystko. Ich historia to historia ścinanych królów, rozstrzelanych carów. Koniec na oczach całego świata. W totalnej samotności i potępieniu. Madoffowi nie drgnie powieka.

Najbardziej dręczy go jedno pytanie. Dlaczego ktoś go porównał do Teda Bundy? Seryjnego mordercy psychopaty? Przecież on nie zabijał ludzi. Bernie Madoff, arcyautorytet finansowy, arcyoszust przez kilkadziesiąt lat oszukiwał nawet najbliższych. Martwi go trochę, że nie zwariował. Myśli pani, że jestem socjopatą? Pyta dziennikarkę New York Timesa. Nie dostanie odpowiedzi.

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.