Archiwum X 20 lat później

Nie mogę powiedzieć, że na nowy sezon The X-Files czekałam najbardziej na świecie. Ale jego zapowiedzi wzbudziły moje zainteresowanie. To miało potencjał – gdyby producenci potraktowali Archiwum serio, jak pierwsze sezony, mógłby powstać serial o lękach XXI wieku w popkulturze. O teoriach spiskowych, podskórnych obawach, demonach i cieniach ostatnich lat. Tak było z pierwszymi sezonami przygód Scully i Muldera. Niestety najnowsza seria nie pokazuje lęków współczesności, tylko lęki bohaterów serialu z lat 90. przed współczesnością.

Mulderowi niemal trzeszczy w kościach, kiedy ściga podejrzanych, Scully unosi tylko jedną brew, reszta twarzy, na sztywno zbotoksowana nie zdradza żadnych emocji. Oboje nie lubią technologii, nawet zwykły smartfon jest dla nich czymś obcym, no chyba, że akurat ktoś zadzwoni – wtedy słychać melodię z czołówki X-Files. Taki żart, autoironiczny, jeden z wielu, naprawdę bardzo wielu. Ale przecież X-Files kiedyś nie oglądaliśmy po to, żeby się pośmiać, tylko, żeby trochę się przerazić. Nic tak nie legalizowało szaleńczych teorii, jak pseudonaukowe dowody gromadzone w tajnym archiwum FBI. A teraz okazuje się, że to wszystko bajki? Oh nie! 🙂

Gillian Anderson i David Duchovny nie stracili tych lat, nie zniknęli przecież wraz z zamknięciem Archiwum, grali w fajnych i dobrze ocenianych serialach. Duchovny jako pisarz-hedonista Hank Moody w Californication, Anderson chociażby w jednym z najlepszych seriali ostatnich lat, Upadek (The Fall). Nie zostali odstawieni do lodówki, żeby wyjść z niej po kilkunastu latach niczym bohaterowie którejś z dziwacznych spraw zgromadzonych z teczkach z literką X. A trochę tak wyglądają.

Czego dowiedzieliśmy się z Archiwum X w latach 90.? Że prawda gdzieś jest (The truth is out there), niekoniecznie tutaj. Że agencjom USA zależy na kreowaniu innej rzeczywistości, niż znana światu. Że wojsko używa najnowszych wynalazków, broni, technologii, o jakich nie śniło się filozofom. Że istnieje cała wielka sfera badań nad Obcymi, czymkolwiek i kimkolwiek są. Że pewne rzeczy nigdy nie zostaną wyjaśnione. Czyli, pomijając pewne dosłowności (ulubiona amerykańska baśń o UFO), dowiedzieliśmy się tego, co dziś jest oczywistością. A technologie, które wówczas testowały tajne komórki armii, dziś mamy w smartfonach i używamy ich intuicyjnie. Oczywiście jeśli nie jesteśmy agentem Mulderem, który sam czuje się jak eksponat.

Bardzo jestem ciekawa, co dziś mogłoby być tematem dla X-Files, gdyby twórcy nowego sezonu potraktowali serial poważnie. W czasach, kiedy publikuje się przecieki z tajnych, prawdziwych akt, modyfikuje genetycznie żywność, opracowuje coraz doskonalsze metody zbierania danych o użytkownikach sieci, testuje terapie medyczne działające na poziomie genów, jednocześnie coraz bardziej dopuszczając sfery i zjawiska niewytłumaczalne. W czasach, kiedy zaczynamy rozumieć, że świat jest tym, co widzi każdy z nas, z osobna. Czy wobec ogromu tego wszystkiego paranormalne sytuacje i teorie spiskowe na temat amerykańskiego systemu, z UFO dyndającym nad głowami – nie okazały się zaledwie małymi, śmiesznymi dziś lękami z serialu, który kiedyś tam, w odległej galaktyce lat 90. leciutko nas poruszał? Ciekawe. 

x files old

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.