Angelina próbuje dotknąć życia

Dobrze ponad dwie godziny, podczas których piękny chłopak staje się olimpijskim biegaczem, bombardierem celującym w japońskie miasta, rozbitkiem dryfującym po oceanie przez półtora miesiąca, więźniem najcięższych obozów jenieckich. I nic. Jest ładnie, trochę smutno, coraz bardziej nudno. Angelina Jolie próbuje dotknąć życia, ale zamiast tego kompiluje kinowe obrazki, między którymi nie płynie prawdziwa krew.

Jolie nie podejmuje łatwych tematów, jej pierwszy film był o wojnie na Bałkanach. A jednak niewielu w niego uwierzyło. Film o Louisie Zamperinim, Niezłomny, jest zrealizowany z wielkim rozmachem, widać wielki wysiłek, ale zostaje po nim w głowie i sercu niewiele. Może kilka kadrów przypominających ikoniczne kino amerykańskie z lat 50.

unbroken

No właśnie, ta ikoniczność. Angelina Jolie jest jedną z niewielu współczesnych gwiazd, które są bardziej znane z wizerunku, niż z ról. Wymieńcie ważne role Angeliny Jolie. Salt? Turysta? Lara Croft? Już w Turyście jej rola była grą z widzem, jej pojawienie na ekranie miało tylko jeden cel: Angelina Jolie pojawia się na ekranie. Johnny Depp ulega. Kto by nie uległ. Podobne “wejście” miała Julia Roberts w którejś z ostatnich części Ocean’s 11, tam grała nawet oszustkę podszywającą się pod… Julię Roberts. Jednak Julia ma przebogaty spis ról, które przeszły do historii kina. A Angelina?

Angelina nie ma ról, filmy są nieważne, wszyscy i tak pójdą zobaczyć Angelinę. To jest najwyższy poziom celebryctwa i kreacji. To też fenomen, bo trzeba mieć niesamowity urok, czar, żeby budować tak silny wizerunek samym byciem. OK, byciem z Bradem Pittem też, na pewno to wzmacnia przekaz Angeliny. Ale dalej są pęknięcia i niespójności.

W jednym filmie o sobie Angelina gra niedostępną divę w oszałamiających sukniach, trochę za bardzo podkreślających jej anorektyczną sylwetkę. Wystawia zalotnie nóżkę przez słynne rozcięcie w sukni, uśmiecha się czystą bielą Hollywoodu. Jest ikoną seksu, wpisującą się w dosyć przestarzałe, wręcz antyfeministyczne kanony. W drugim Angelina jest nowoczesną, niezależną kobietą z gromadką dzieci, z czego troje adoptowanych, każde o innym kolorze skory. Nie spieszy się do ślubu. Jest też ambasadorką dobrej woli komórki ONZ do spraw uchodźców. Dojrzałą gwiazdą, która dla dobra innych kobiet ogłasza, że dokonała podwójnej mastektomii w ramach profilaktyki antyrakowej. Reżyserką filmów wojennych.

Czy to się da połączyć? Okazuje się, że nie. A może Jolie nie potrafi robić filmów autentycznych, bo sama nie do końca wie, gdzie przebiega granica między kreacją i życiem? Tymczasem dwa ostatnie obrazy innej reżyserki, która wzięła na stół temat wojen, Kathryn Bigelow, Hurtlocker  i Wróg numer 1, zostają pod powiekami na długo. I choć pokazują wielką historię wyłącznie z punktu widzenia pojedynczego człowieka, absolutnie nie bohatera medialnego, pamięta się o nich, mówi, przeżywa je. Wczoraj obejrzałam film o Zamperinim i nie wiem, jakim cudem patrząc na mękę tego człowieka nie poczułam prawie nic.

Za szybą szamotały się postacie, które usiłowały mnie przekonać, że mają znaczenie. Jaka wielka szkoda. Ten życiorys to gotowy materiał na epopeję. A może tu właśnie jest błąd? Może to nie są czasy wielkich bohaterów, może najmocniej opowiada się biorąc na celownik zwykłego człowieka? Zamperini był zbyt boski, wszystko, co przeżył, było nie do wytrzymania dla zwykłego człowieka. Jolie pomija, jaką cenę za to zapłacił, że już nigdy nie wrócił do kariery sportowej, że został złamany, że pił. W jej filmie Zamperini dźwiga w obozie belkę jak krzyż. Jest Chrystusem, Bogiem, superbohaterem. Nawet po 47 dniach na Pacyfiku jego fryzura nie traci kształtu.

unbroken. run unbroken.ocean unbroken.camp

Sytuacje, jakie spotykają Zamperiniego są tak mocne, że z każdej z nich mógłby powstać oddzielny film. Zamperini, najszybszy biegacz zrzucający bomby z ostrzeliwanego bombowca. Zamperini, rozbitek, dryfujący w towarzystwie dwóch kolegów z rozbitego samolotu po Pacyfiku przez półtora miesiąca. Zamperini, więzień dwóch koszmarnych japońskich obozów jenieckich, dowodzonych przez okrutnego psychopatę. Aż trudno uwierzyć, że ten film jest naprawdę nudny. Kolejne ciosy drewnianą pałką w twarz nie robią już wrażenia, trzask kolejnych pękających kości staje się muzycznym tłem. Po dramatycznej walce o życie w dryfującym pontonie nie został ślad. Z etapu w etap bohater i widzowie przechodzą jak w grze, choć z tą różnicą, że gracz jest coraz mocniej zaangażowany, tu widz jest zaangażowany coraz mniej.

Żałuję, że Jolie nie robi dobrych filmów. Chciałabym, żeby ikona, celebrytka, symbol seksu, właśnie ktoś taki zbił tę szybkę między światem sztuczności i autentyzmu. A nie tylko udawał, że to robi. Angelina realizuje już dwa kolejne filmy. Na ten rok zapowiadana jest premiera By the sea, w którym gra parę z Bradem Pittem. Może teraz będzie prawdziwiej. Albo chociaż bez takiego wysiłku?

angelina2


foto: Unbroken The Movie, Angelina: światowe premiery filmu w Londynie i Sydney, fanpage

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.