5 rzeczy, których nie było w czasach Twin Peaks

Jutro wielka premiera: nowy sezon serialu „Twin Peaks”. Kto wie, czy to nie największa premiera ostatnich lat: kultowy serial, który zmienił popkulturę wraca, żeby nieuchronnie zmierzyć się z tym, co wywołał. Nie ma pewności, czy nie polegnie. A może David Lynch szykuje nowy przełom? Przydałby się 🙂 Przy okazji – nie wszystkie fenomeny kultury zasługują na określenie „kultowy” aż tak bardzo, jak „Twin Peaks”. Serial zmienił wszystko: sposób opowiadania historii i pokazywania metafory. Czerwone sofy na podłodze z czarno-białych kafli, ciężkie aksamitne kurtyny w środku lasu – Lynch wprowadził surrealizm do popkultury, połączył języki, nauczył opowiadać o tajemnicy, wprowadził metafizykę do telewizji.

Ale jak wróci? Na jednym z niewielu spotów zapowiadających serial widać postarzałe twarze aktorów z TP. Pilot serialu został wyemitowany 8 kwietnia 1990 roku. 27 lat temu. Aż trudno uwierzyć, że w tamtych czasach nie było tak wielu rzeczy, bez których dziś nie wyobrażamy sobie rzeczywistości. Ciekawe, jak się w niej odnajdą duchy z lat 90. 🙂 W czasach, kiedy agent Dale Cooper badał sprawę śmierci ślicznej nastolatki Laury Palmer nie było takich rzeczy, jak:

INTERNET. Owszem, sieci już używały instytucje naukowe i wojskowe. Ale w roku 90. toczono jeszcze spór, czy rozwijać internet do celów komercyjnych. Bohaterowie TP nie wysyłają sobie maili, nie mogą niczego sprawdzić w Wikipedii, nie istnieje nawet idea Google. Nie ma opcji, żeby komentarze na temat śmierci licealnej koleżanki ukazały się na Facebooku.

FACEBOOK. Twin Peaks to jednak małe miasteczko, wszyscy są jakoś od siebie zależni. Nic tak nie karmi plotki, jak tajemnica, miejsce na domysły. Czy agentowi byłoby łatwiej prowadzić śledztwo, gdyby istniał Facebook? Wystarczy spojrzeć na autentyczną historię śmierci Magdaleny Żuk, która eskalowała już tak, że pewnie nic nigdy nie przywróci spokoju bliskim i znajomym zmarłej. W „Twin Peaks” nie było hejtu, nawet jeśli były podszepty.

SELFIE. Audrey chętnie miałaby selfie z agentem Cooperem. Cooper raczej wrzucałby na Instagram codzienne kompozycje z pączków, kawy i placka wiśniowego. Możnaby też pewnie zobaczyć dziesiątki selfies Laury z chłopakami, przyjaciółkami – grzecznej dziewczyny z dobrego, zamożnego domu, uczennicy dobrego liceum. Tej mrocznej strony pewnie by nie fotografowała. Ale robiliby to inni.

FOTY Z TELEFONU. Kto zarejestowałby orgie bogatych zboczeńców, z udziałem licealistek? Podsypywane hojnie kokainą, brudne i kompletnie przeciwne oficjalnemu życiu dziewczyn i bogatych biznesmenów? Ktoś w końcu na pewno, choćby po to, żeby je szantażować. I czy gdyby Laura zrobiła zdjęcie Bobowi, okazałoby się, kto nim jest? W Twin Peaks nikt nie robił jednak zdjęć telefonem, bo – w co już naprawdę bardzo trudno uwierzyć – nie było w ogóle telefonów komórkowych.

Nowy sezon Twin Peaks nie musiał powstać? Czytaj więcej. 

NINE/ELEVEN. Świat przed 11 września, przed Bin Ladenem, atakami terrorystycznymi, skanowaniem butów na lotniskach, powszechną inwigilacją, kamerami wszędzie i prawie legalnie. W czasach, kiedy telewizja emituje „Twin Peaks” w USA rządzi George Bush senior, dopiero po nim prezydentem będzie Bill Clinton. Świat jeszcze kompletnie nie wyobraża sobie, co go czeka. Opowieść o Twin Peaks budzi lęk. Także wtedy, kiedy duch Laury mówi agentowi Cooperowi: Do zobaczenia za 25 lat.

(w tym czasie Kyle McLachlan zagrał m.in. w serialu „Desperate Housewifes”, równie inteligentnie grającym ze stereotypami szczęśliwych, amerykańskich przedmieść. Choć mocno inaczej 🙂 )

1 Comment
  • Dominika
    Maj 22, 2017

    Jestem na prawdę mega podjarana!
    Oby było niesamowicie, oryginalnie, jeszcze bardziej mrocznie i całkiem inaczej. Pozdrawiam.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.