5 najlepszych filmów Festiwalu w Gdyni


Niezależnie od werdyktu – piszę te słowa w przeddzień finału 42. Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni – oto moja wybrana piątka z tegorocznego konkursu. Filmy, które najbardziej warto zobaczyć.

Wieża. Jasny dzień

Film numer jeden. Zobaczyłam go jako pierwszy w Gdyni i wiedziałam, że nie zobaczę już nic równie mocnego. To debiut fabularny Jagody Szelc, dojrzały, pełny, wnikliwy. Film, który zmienia postrzeganie rzeczywistości. Jego największą siłą jest to, że w realistycznej, dosłownej formie pokazuje zarówno świat materialny, jak metafizyczny. Obie strony. I jest to doświadczenie na swój sposób trudne. A jednak warte każdej sekundy.

W wiejskim domu w przepięknej, górskiej okolicy mieszka fajna para: Mula i Michał, ewidentnie z dużego miasta, może kreatywni z modnej korporacji, którzy porzucili miasto dla wiejskiego raju. Zbliża się komunia ich córki, jadą goście: brat pani domu i jej siostra, Kaja, która zniknęła sześć lat wcześniej. Nikt nie wie, co się z nią działo. Kaja zachowuje się dziwnie. Dziwne rzeczy zaczynają się też dziać wokoło: chora na Alzheimera matka rodzeństwa nagle odzyskuje pełną świadomość i świetną formę, tymczasem ksiądz z wiejskiego kościoła, który przygotowuje dzieci do komunii – powoli traci pamięć, słowa, myśli. Wieje coraz silniejszy wiatr. Plączą się zamiary, historie, gesty. Mula czuje, że coś się dzieje, ale przecież kto by wierzył w przeczucia i duchy. Prawda?Przepiękne krajobrazy wyglądają jak w „Pikniku pod Wiszącą Skałą” Petera Weira i przypominają tę samą, ledwo wyczuwalną, ale już nie do pominięcia, atmosferę zagrożenia. Ale co im grozi? Co się może stać w takim pięknym świecie? Wszystko. Nie zapomnicie.

 

Człowiek z magicznym pudełkiem

Warszawa rok 2030. Tak, są te wszystkie cudne przezroczyste ekrany dotykowe i nawet fajna moda. Ale poza tym mrok. Cyber punk. Wozy opancerzone. Zamachy. Pył na ulicach. Nowoczesne szkło i retro ruina. Społeczeństwo skatalogowane i pod czujną kontrolą cyber służb. Ciało naszpikowane technologią – ludzkie i miejskie. On przywędrował z lat 50 XX wieku, dzięki wynalazkowi pewnego profesora, który w tamtych, równie jak się okazuje, opresyjnych czasach chciał dokądś uciec. A można było tylko uciec w czasie, bo Europę dzieliła Żelazna Kurtyna. Ona – zadziorna pracowniczka wysokiego szczebla w najnowocześniejszej korpo bardzo się w nim zakocha. Choć nigdy tego nie powie. Na razie oboje stoją trzymając się za ręce na ostatnim piętrze wieżowca, z którego rozciąga się widok na apokalipsę. Nawiązania do „Fight Club”, „Matrixa”, „Equilibrium”, Orwella, a także wszystkich ukochanych historii o podróżach w czasie — zamierzone, szczere i udane. Helena Norowicz śpiewa „Czekam na wiatr, co rozgoni ciemne skłębione zasłony” Maanamu, a w rolach głównych grają: Piotr Polak, świetny aktor z teatru Krzysztofa Warlikowskiego (I’m in love) oraz Olga Bołądź w swojej najlepszej roli. Serio. Reżyseria: Bodo Kox.

 

Cicha noc

Wigilia na prowincji, w murowanym domu pośrodku niczego, tonącym w błocie pustego podwórka. Ten dom wybudował ojciec, który jeździł na Zachód do pracy. Żaden to luksus, po prostu dom. Teraz do Holandii jeździ jego syn, przyjechał tylko na Wigilię, ma świetny pomysł, sprzeda stojący nieopodal dom dziadka, będzie pieniądz na biznes, założy go tam, chce stąd uciec. Czy rodzina się zgodzi? Jedna noc napięć, bo Wigilia, bo relacje, bo rodzina, bo przecież wystarczy wstawić kamerę na każdą Wigilię, żeby zobaczyć: Rzeź Polańskiego, Wesele Smarzowskiego i wszystkie rodzinne dramaty odegrane przy stole, jak ustawienia Hellingera. Jednak w przeciwieństwie do filmów Wojciecha Smarzowskiego – tu reżyser lubi swoich bohaterów, jest wobec nich czuły, nawet kiedy nie da się im pomóc. Nie jest to kino nihilistyczne, tylko wybitnie empatyczne, choć na szczęście niesentymentalne. Arkadiusz Jakubik podczas konferencji prasowej przyznał się, że pochodzi z takiej właśnie rodziny, w której ojca nie było, bo zarabiał za granicą na dom. Głos mu drżał, kiedy to mówił. Zagrał swojego ojca. Poza nim świetni i wyglądający jak chłopcy ze wsi, totalnie wiarygodni: Dawid Ogrodnik, Tomasz Ziętek i inne super młode nazwiska. Reżyseruje Piotr Domalewski, aktor, dla którego to także jest debiut fabularny.

 

Najlepszy

(tak ten plakat się rusza 🙂 )

Łukasz Palkowski, reżyser m.in. „Bogów” i 1 sezonu „Belfra” nazwał tak swój film wcale nie z powodu kokieterii, czy braku pokory, tylko nawiązując do słów Marka Kotańskiego, że z nałogu heroinowego wychodzi tylko najlepszy. A potem jeszcze okazało się, że aby wygrać medale, mieć osiągnięcia w sporcie, trzeba za każdym razem walczyć o wszystko. Jakub Gierszał w roli Jerzego Górskiego, wieloletniego narkomana, pacjenta Monaru, który pokonał podwójny triathlon w USA, zdobywając tytuł Iron Mana. I walczył o to równie ciężko, jak z demonami ćpania. Świetny film o mechanizmach nałogu i o tym, że człowiek naprawdę może absolutnie wszystko. Zobaczcie.

 

Atak paniki

Nie lubię nowelowych filmów, bo ich nie zapamiętuję. Ale tu zdarzenia, bohaterowie, sceny tylko pozornie nie mają ze sobą związku. Przez cały film narasta sytuacja, która ułoży się w mozaikę. Ten film także jest dziełem debiutanta, co jest bardzo optymistyczne. Pewne małżeństwo wraca z Egiptu samolotem. Inne właśnie bierze ślub (pan młody gdzieś przepadł). Byli kochankowie spotykają się w restauracji, ona nie przestaje mówić. Ktoś nałogowo przegrywa wirtualne światy w grę online. Dziewczyna udaje seks przed kamerką (przychodzą jej koleżanki). Chłopcy z dobrego domu pierwszy raz palą zioło. Segda, Żmijewski, Damięcki, Popławska, Romantowska, Hajewska i wielu innych w błyskotliwie dobrych rolach. Reżyseruje Paweł Maślona (który ma na koncie scenariusz filmu „Demon”)

Wszystkie filmy będzie można zobaczyć w kinach tej jesieni i na przełomie 2017/2018. Kino polskie jest w świetnej formie <3

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.